34 grzywny, 650 kontroli drogowych i narastający sprzeciw ponad stu tysięcy przedsiębiorców — to bilans pierwszych tygodni działania systemu SENT rozszerzonego na tekstylia. Od 17 marca 2026 r. każdy transport ponad 10 kg odzieży, obuwia czy czapek musi być zarejestrowany elektronicznie i śledzony przez GPS, a kierowca bez zgłoszenia ryzykuje mandatem sięgającym 7,5 tys. zł. Handlowcy z bazarów i targowisk twierdzą, że regulacja grozi likwidacją ich działalności. Ministerstwo Finansów po raz pierwszy przyznaje, że rozważa zmiany — ale na razie nie wycofuje się z niczego.
Dlaczego akurat skarpetki? Urzędnicy KAS tłumaczą logikę systemu
System SENT (Elektroniczny Nadzór Transportu) działa w Polsce od kilku lat. Stworzono go z myślą o branżach, w których wyłudzenia podatku VAT sięgały miliardów złotych. Śledzenie cystern z paliwem przez GPS skutecznie ograniczyło działalność tzw. mafii paliwowych, a podobny nadzór objął później transport oleju opałowego i ukraińskiego zboża przez terytorium Polski.
Teraz przyszła kolej na odzież. Zdaniem funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej, którzy wyjaśniali to podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Deregulacji, do poważnych nadużyć podatkowych dochodzi przy imporcie ubrań z Chin, Wietnamu i Indii. Główni podejrzani to azjatyccy importerzy działający w okolicach Warszawy. Problem w tym, że uszczelnienie systemu objęło wszystkich uczestników rynku — od wielkich hurtowników po kobietę, która o czwartej rano otwiera stoisko z podkoszulkami na bazarze pod Łodzią.
Od 17 marca każde 10 kg odzieży musi być zgłoszone. Jak działa obowiązek?
Rozporządzenie weszło w życie 17 marca 2026 r. Próg obowiązku rejestracji jest niski. Wystarczy przewozić tekstylia o wadze powyżej 10 kilogramów. Nie ma znaczenia, czy chodzi o nowe jeansy, używane kurtki jadące do lumpeksu, czy krawaty produkowane w polskiej szwalni. Obowiązek dotyczy przewoźników, nadawców i odbiorców towaru.
Procedura wymaga rejestracji firmy na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych (PUESC), a przy każdym transporcie przewoźnik zobowiązany jest podać wagę, liczbę sztuk i włączyć aplikację udostępniającą sygnał GPS przez cały czas przejazdu. Handlowiec, który zwinął stoisko, sprzedał część towaru i jedzie do domu, musi przeliczyć to, co zostało, zważyć na nowo i zaktualizować zgłoszenie.
650 kontroli, 34 grzywny — Ministerstwo Finansów podaje pierwsze liczby
Do 13 kwietnia 2026 r. w systemie SENT zarejestrowano niemal 55 tys. zgłoszeń dotyczących przewozu odzieży i obuwia. W tym samym czasie KAS przeprowadziła 650 kontroli drogowych, podczas których wykryto 86 przypadków nieprawidłowości — wynika ze stanowiska przesłanego przez Ministerstwo Finansów Wirtualnej Polsce.
34 z tych nieprawidłowości skończyły się mandatem dla kierowcy. Grzywna za prowadzenie pojazdu z niezgłoszonymi tekstyliami wynosi od 5 do 7,5 tys. zł. Dla nadawcy lub odbiorcy niezarejestrowanego transportu minimalna kara administracyjna to 20 tys. zł — i choć protokoły z kontroli trafiają do naczelników urzędów celno-skarbowych, resort nie potwierdził, by taka kara została już komukolwiek wymierzona. Każda decyzja zapada indywidualnie, a ukarani mogą się odwoływać do dyrektora izby administracji skarbowej.
Głuchów, godzina czwarta rano: handlowcy mówią o nagonce
Bazar odzieżowy w Głuchowie koło Łodzi to jeden z największych tego typu punktów w Polsce — pracuje tu około 600 handlowców. Handel zaczyna się o czwartej rano, bo kupcy zaopatrujący się u hurtowników muszą przed świtem rozjechać się po targowiskach w całym kraju. Iwona Łukasik, której rodzina prowadzi biznes odzieżowy od 1985 r., sprzedaje podkoszulki z polskiej szwalni, wystawia faktury na bieżąco i wstaje co rano o czwartej — mimo to nowe przepisy uderzyły w jej firmę bezpośrednio.
„W życiu nie czułam się tak paskudnie. To nagonka. Robią z nas złodziei. Jeśli te procedury się utrzymają, to koniec niezależnego handlu. Zostaną tylko galerie handlowe” — mówi Łukasik.
Piotr, handlujący odzieżą dziecięcą od 20 lat, wylicza konkretne sytuacje, które system SENT kwalifikuje jako zdarzenia wymagające rejestracji. Jeśli ma towar w bagażniku i po drodze na bazar odwozi dzieci do szkoły — musi być śledzony. Kiedy wraca z niesprzedaną częścią towaru — musi przeliczyć i ponownie zarejestrować przejazd. Wstaje o pierwszej w nocy we Włocławku, żeby o czwartej otworzyć stoisko 150 km dalej.
Handel odzieżą to wieloetapowy proces obejmujący transport półproduktów, poprawki krawieckie, zwroty i sprzedaż w kilku modelach jednocześnie: hurtowym, detalicznym i obwoźnym. System SENT nie był projektowany z myślą o takiej różnorodności transakcji.
Organizacje pracodawców apelują do Tuska. Protest przed Sejmem
Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług skierował apel bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, domagając się wstrzymania regulacji. Dyrektor generalna ZPPHiU Zofia Morbiato była jednoznaczna w swojej ocenie:
„Nie rozumiemy, skąd taki pomysł! SENT został stworzony z myślą o monitorowaniu branż wrażliwych na nadużycia, jak paliwa czy alkohol. Objęcie nim skarpet, apaszek czy kapeluszy to biurokratyczna przesada, która uderzy w legalnie działające firmy i podniesie koszty operacyjne” — alarmowała Morbiato.
Podobne stanowisko zajęły Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. 15 kwietnia 2026 r. drobni przedsiębiorcy z sektora produkcji i handlu odzieżą protestowali przed gmachem Sejmu. Temat trafił na posiedzenie sejmowej Komisji ds. Deregulacji, a sprzeciw wobec przepisów wyrazili m.in. poseł Ryszard Wilk z Konfederacji, posłanka Ewa Szymanowska z koła Centrum oraz poseł Bartłomiej Pejo. Michał Lesiak szacuje, że na rzecz handlu bazarowego pracuje ponad 20 tys. podmiotów produkcyjnych i ponad 100 tys. przedsiębiorców handlowych — w większości mikrofirmy i jednoosobowe działalności gospodarcze, które i tak od lat przegrywają cenową rywalizację z sieciami takimi jak Pepco oraz chińskimi platformami Shein i Temu.
Ministerstwo Finansów rozważa zmiany, ale systemu nie wstrzymuje
Po tygodniach milczenia resort finansów przyznaje, że jest w stałym kontakcie roboczym z organizacjami społecznymi i parlamentarzystami, a propozycje zmian są na bieżąco analizowane. Ewentualna decyzja o wyłączeniach lub uproszczeniach ma jednak zależeć od oceny ryzyka „rozszczelnienia systemu monitorowania przewozu” i skutków dla zwalczania szarej strefy.
Oznacza to, że Ministerstwo Finansów nie wyklucza korekty przepisów — ale uzależnia ją od własnej analizy, nie od skali protestu. Na 13 kwietnia 2026 r. system działał w pełnym zakresie: każde 10 kg odzieży bez zgłoszenia to ryzyko mandatu od 5 do 7,5 tys. zł dla kierowcy i potencjalnie 20 tys. zł dla nadawcy lub odbiorcy. Do 24 kwietnia 2026 r. Ministerstwo Finansów nie ogłosiło żadnych zmian.
