Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Tychach skoczyła w ciągu roku o ponad połowę. Pod koniec czerwca urząd pracy naliczył w mieście 1632 osoby bez zatrudnienia, wobec 1076 rok wcześniej. Ubywa też ofert pracy, więc nowo zarejestrowani mają mniejsze szanse na szybki powrót na etat. Podobny kierunek zmian widać w całym powiecie bieruńsko-lędzińskim.
Bezrobotnych w Tychach przybywa najszybciej od lat
Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Tychach wzrosła między czerwcem ubiegłego roku a czerwcem tego roku o ponad 51,6 procent, do 1632 osób. Dane pochodzą z Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach. Urząd obejmuje swoim zasięgiem miasto oraz gminy powiatu bieruńsko-lędzińskiego. Na całym obszarze objętym jego działaniem dynamika była zbliżona, wzrost sięgnął ponad 51,2 procent, a liczba bezrobotnych doszła do 2240.
To nie jest jednak szczyt. W marcu tego roku w samych Tychach zarejestrowanych było 1669 osób, czyli więcej niż w czerwcu. Od wiosny liczba bezrobotnych w mieście lekko się cofnęła, choć wciąż pozostaje wyraźnie wyższa niż rok wcześniej. Status zarejestrowanego bezrobotnego to kategoria prawna określona w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, dzięki czemu porównania rok do roku pozostają miarodajne.
Najmocniej wzrosło bezrobocie w Bieruniu
Wzrost bezrobocia w ciągu roku objął wszystkie gminy powiatu bieruńsko-lędzińskiego. Najmocniej odczuł go Bieruń. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwiększyła się tam o ponad 71,7 procent, ze 124 do 213 osób. Podobnie szybko rosło bezrobocie w Bojszowach, gdzie wzrost sięgnął ponad 67,2 procent, a liczba bezrobotnych poszła w górę z 55 do 92.
Nieco wolniej, choć wciąż wyraźnie, bezrobocie rosło w pozostałych trzech gminach. W Lędzinach liczba bezrobotnych zwiększyła się ze 128 do 177, czyli o ponad 38,2 procent. W Chełmie Śląskim wzrost wyniósł ponad 28,8 procent, z 45 do 58. W Imielinie sięgnął ponad 28,3 procent, z 53 do 68. Cały powiat bieruńsko-lędziński zanotował wzrost z 405 do 608 zarejestrowanych bezrobotnych, czyli o ponad 50,1 procent.
Wolnych miejsc pracy ubywa, bezrobotnych z zasiłkiem przybywa
Kurczy się nie tylko rynek pracy mierzony liczbą bezrobotnych. W całym obszarze nadzorowanym przez PUP Tychy liczba zgłoszonych wolnych miejsc pracy spadła w ciągu roku o 121. Ubyło ich z 377 do 256. W krótszym horyzoncie, między majem a czerwcem tego roku, ubyło ich jeszcze 4, z poziomu 260.
W czerwcu prawo do zasiłku miało już 563 zarejestrowanych bezrobotnych, o 11 więcej niż miesiąc wcześniej. Stanowili oni 25,13 procent wszystkich bezrobotnych zarejestrowanych w PUP Tychy, czyli w Tychach i całym powiecie łącznie. Nie tylko w samym mieście. Wynika to wprost z arytmetyki. 563 osoby to 25,13 procent z 2240 zarejestrowanych w całym obszarze urzędu. Nie z 1632 zarejestrowanych w samych Tychach. W styczniu tego roku, gdy prawo do zasiłku przysługiwało 462 osobom, wskaźnik liczony w ten sam sposób wynosił 21,75 procent, co potwierdza tę metodę liczenia.
W czerwcu tempo wzrostu wyraźnie zwolniło
Między majem a czerwcem liczba bezrobotnych w całym PUP Tychy zwiększyła się o 10. Poszła z 2230 do 2240. W Tychach przybyło 13 osób, w Chełmie Śląskim 5, a w Bieruniu liczba się nie zmieniła.
W trzech gminach liczba bezrobotnych spadła. Imielin odnotował spadek o 2 osoby, Lędziny o 3, a Bojszowy również o 3.
Tyska stopa bezrobocia wciąż niższa niż średnia w regionie
Sama liczba bezrobotnych niewiele mówi bez punktu odniesienia. W maju tego roku stopa bezrobocia w Tychach wyniosła 2,7 procent, o 0,1 punktu procentowego mniej niż w kwietniu. W powiecie bieruńsko-lędzińskim wskaźnik utrzymał się na poziomie 2,3 procent, bez zmian względem poprzedniego miesiąca.
Dla porównania, w tym samym miesiącu stopa bezrobocia rejestrowanego w województwie śląskim wyniosła 4,8 procent, a w całej Polsce 5,9 procent. Dane pochodzą z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach oraz Głównego Urzędu Statystycznego. Mimo szybkiego wzrostu w ostatnim roku, poziom bezrobocia w Tychach i powiecie bieruńsko-lędzińskim wciąż jest niższy niż średnia wojewódzka i krajowa.
Za wzrostem bezrobocia stoi tyska fabryka Stellantis
Materiał źródłowy PUP Tychy nie wyjaśnia, co odpowiada za tak gwałtowny skok liczby bezrobotnych. Trop prowadzi do fabryki Stellantis w Tychach, gdzie w styczniu tego roku ogłoszono zwolnienia grupowe. Od marca zakład zrezygnował z trzeciej zmiany produkcyjnej, co oznaczało nadwyżkę zatrudnienia.
Rzeczniczka fabryk Stellantis w Polsce, Agnieszka Brania, wskazała jako powód spadający popyt na małe samochody i rosnące koszty ich produkcji, częściowo wynikające z zaostrzanych norm emisji spalin. „Ten rynek jest naprawdę bardzo wymagający”, powiedziała Brania, dodając, że koncern musi dostosowywać poziom produkcji do napływających zamówień. Przed restrukturyzacją fabryka zatrudniała około 2300 osób, a po likwidacji trzeciej zmiany jej załoga ma się zmniejszyć do około 1,6 tysiąca.
Związkowcy z NSZZ „Solidarność” nie kwestionują rynkowego uzasadnienia zwolnień. Spierają się jednak o ich skalę i warunki. „Mówimy tutaj o około 740 pracownikach”, mówił w styczniu przewodniczący zakładowej „Solidarności” Grzegorz Maślanka, wskazując, że oficjalnie zapowiedziane 320 etatów to tylko część rzeczywistej redukcji, bo dotyczy również osób zatrudnionych przez agencje pracy tymczasowej. Strona związkowa domagała się też ochrony pracowników w trudnej sytuacji rodzinnej, między innymi samotnych rodziców.
Skala zwolnień budzi obawy o efekt domina w regionie. Fabryka w Tychach współpracuje z 58 innymi firmami, które dostarczają jej komponenty i usługi, więc ograniczenie produkcji może odbić się na zatrudnieniu również poza samym zakładem. Czy tak się stanie, pokażą kolejne miesiące.
Zwolnieni z fabryki mogą liczyć na dodatkowe wsparcie PUP Tychy
Powiatowy Urząd Pracy w Tychach nie czekał z reakcją. Wiosną tego roku uruchomił nabór wniosków o sfinansowanie szkoleń dla osób zwolnionych z pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, a więc także w ramach zwolnień grupowych, takich jak w Stellantisie. Środki na ten cel pochodzą z dodatkowej rezerwy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Poza szkoleniami finansowanymi z tej puli, urząd oferuje też stałe formy wsparcia. Bezrobotni mogą liczyć na staże, prace interwencyjne i dofinansowanie na założenie własnej działalności gospodarczej do 35 tysięcy złotych. Uczestnik szkolenia może liczyć na stypendium w wysokości do 120 procent zasiłku dla bezrobotnych, jeśli miesięczny wymiar godzin zajęć wynosi co najmniej 150.
Miasto nie zostawia zwolnionych z Stellantisa samych sobie
Do sprawy włączyły się też władze miasta. Prezydent Tychów, Grzegorz Gramatyka, zapowiedział organizację spotkań z przedsiębiorcami i instytucjami rynku pracy, by pomóc zwalnianym pracownikom Stellantisa znaleźć nowe zatrudnienie.
Gramatyka wskazał też lokalne firmy realizujące unijne projekty jako możliwe źródło pieniędzy na szkolenia i zakładanie działalności gospodarczej dla osób odchodzących z fabryki. Miasto deklaruje, że nie zostawi zwolnionych bez wsparcia, choć konkretny harmonogram spotkań na razie nie został podany.
