Rząd zapowiedział koniec obowiązkowej kasy fiskalnej dla części przedsiębiorców. Zamiast niej wystarczy darmowa aplikacja na telefon, którą na początku lipca przedstawili minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek. Stawką jest los najmniejszych firm, dla których zakup i coroczny przegląd kasy fiskalnej to stały koszt prowadzenia działalności.
Zapowiedzi jest wiele, ustawy jeszcze nie ma
Andrzej Domański stanął przy mównicy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów obok ministra Macieja Berka i przedstawił drugi pakiet deregulacyjny dla przedsiębiorców. Propozycje, jak podało ministerstwo, są efektem szerokich konsultacji społecznych, w ramach których przeanalizowano wszystkie zgłoszone rozwiązania. „Ma być prościej i ma być pewniej. Pewne interpretacje podatkowe. Po drugie rozszerzenie milczącej zgody. Po trzecie jasne, czytelne procedury kontaktu z administracją. I po czwarte, być może najważniejsze, wykorzystanie tej olbrzymiej rewolucji cyfrowej, którą wszyscy obserwujemy, do tego, aby podatnikom było prościej prowadzić biznes”, mówił minister podczas konferencji.
Maciej Berek dodał, że pakiet powstał po rozmowach z przedsiębiorcami i można go streścić jednym zdaniem, prostszy system podatkowy i przyjaźniejsza administracja. Nowe przepisy mają objąć jednolite interpretacje podatkowe, ograniczone w czasie procedury kontaktu z administracją, szersze zastosowanie milczącej zgody oraz dalszą cyfryzację rozliczeń.
Kasa fiskalna przestaje być obowiązkiem, nie znika
Najgłośniejszym punktem pakietu jest zapowiedź darmowej aplikacji mobilnej do wystawiania paragonów. „Przedsiębiorcy otrzymają darmową aplikację do wystawiania paragonów, a klienci możliwość otrzymania e-paragonu zamiast paragonu papierowego. To wygoda dla obywateli, a dla przedsiębiorców uproszczenie i oszczędność”, poinformował Domański. Zamiast obowiązku posiadania fizycznej kasy fiskalnej wystarczy prosta aplikacja na dowolnym urządzeniu mobilnym. Klient otrzyma wtedy paragon z kodem QR albo e-paragon zamiast papierowego wydruku.
Minister zastrzegł przy tym, że nikt nikogo nie zmusi do rezygnacji z dotychczasowych rozwiązań. Tradycyjne kasy fiskalne, zarówno urządzenia stacjonarne, jak i kasy wirtualne online, zostają. Nowa aplikacja ma otworzyć też drogę do wstępnie wypełnionej deklaracji VAT. „To jest solidna zmiana. Zmiana, która ułatwi życie dwóm milionom polskich podatników, którzy co miesiąc bądź co kwartał przygotowują deklaracje VAT-owskie. Skoro w tej chwili możemy PIT rozliczyć jednym kliknięciem, chcemy, aby tak samo było z VAT-em”, podkreślił szef resortu finansów.
Dla najmniejszych firm to może być największa ulga
Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy i dyrektor departamentu podatkowego Konfederacji Lewiatan, ocenił zapowiedź jako jedną z odważniejszych propozycji całego pakietu. „Posiadanie kasy fiskalnej to niezbędny, ale zarazem wymagający i kosztowny obowiązek, dlatego możliwość prowadzenia ewidencji sprzedaży za pomocą aplikacji będzie bardzo dużym ułatwieniem, w szczególności dla najmniejszych przedsiębiorców”, powiedział Pruszyński. Dla jednoosobowej działalności czy małego sklepu osiedlowego coroczny przegląd kasy i opłata za serwis mogą znacznie mocniej obciążać budżet niż w przypadku dużej sieci handlowej.
Konfederacja Lewiatan podkreśliła też, że część postulatów zgłaszała wcześniej sama w ramach dialogu z rządem. Nie oznacza to jednak, że wszystkie szczegóły są już znane. Materiał, na którym opiera się ten artykuł, nie podaje ani terminu uruchomienia aplikacji, ani nazwy podmiotu odpowiedzialnego za jej techniczne utrzymanie, a dostępne publicznie informacje o rządowej aplikacji e-Paragony dotyczą innego, wcześniej wdrożonego narzędzia dla konsumentów, nie zapowiadanej aplikacji do wystawiania paragonów przez przedsiębiorców.
VAT wypełni skarbówka, a odpowiedzialność zostaje po stronie podatnika
Dzięki powszechnym e-paragonom administracja ma przygotować za podatnika wstępną deklarację e-VAT. Rozwiązanie obejmie około 2 mln podatników VAT, którzy sami zdecydują, czy z niego skorzystać. Wystarczy zweryfikować dane i zatwierdzić wysyłkę. System ma też sam wykrywać i sygnalizować błędy w rozliczeniu. Podatnik, który poprawi go zanim zareaguje urząd, zapłaci 50% odsetek i uniknie konsekwencji karnych skarbowych. Ta sama, niższa stawka obejmie podatników, którzy spóźnią się ze złożeniem pierwszej deklaracji, ale sami ją złożą i uregulują podatek bez wezwania urzędu.
Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w inFakcie, zwrócił jednak uwagę na próg. Nikt o niego nie zapytał podczas konferencji. „VAT to zupełnie inna skala złożoności. Do KSeF wpływają faktury o różnym charakterze, z których część uprawnia do pełnego odliczenia, część do żadnego, a część, jak paliwo czy sprzedaż mieszana, tylko do częściowego odliczenia w ustalonej proporcji”, ocenił ekspert. Jeśli w automatycznie przygotowanej deklaracji pojawi się błąd, a podatnik go nie wychwyci, to on poniesie odpowiedzialność za jego popełnienie. Także wtedy, gdy błąd wynika z pomyłki urzędnika przygotowującego projekt deklaracji.
Urząd sam ma pilnować, które interpretacje wciąż obowiązują
Rocznie wydawanych jest około 25 tys. interpretacji podatkowych, a wydano ich już ponad pół miliona. Tak duża liczba utrudnia dziś orientację, które z nich wciąż obowiązują. Nowe przepisy mają wprowadzić 5-letni okres ważności każdej interpretacji indywidualnej. Po tym czasie administracja sama sprawdzi jej aktualność. Zgodna z prawem interpretacja zostanie przedłużona, a ta, która się zdezaktualizowała, zniknie z systemu.
Zmiana ma też chronić podatnika przed skutkiem wstecznym. Jeśli urząd zmieni interpretację w trakcie jej obowiązywania, podatnik nie zapłaci zaległego podatku za okres, w którym działał zgodnie z wcześniejszym stanowiskiem fiskusa. Podobna zasada obejmie interpretacje ogólne, które mają działać wyłącznie na przyszłość. Osobny problem dotyczy podatku od nieruchomości, gdzie dziś interpretacje wydaje blisko 2500 gmin, każda według własnej praktyki. Po zmianach jednolite stanowisko dla całego kraju ma wydawać jeden organ, a firma z nieruchomościami w kilku gminach złoży tylko jeden wniosek zamiast kilkudziesięciu.
Więcej czasu na odwołanie, mniej pretekstów do kary
Termin na złożenie odwołania od decyzji podatkowej wydłuży się z 14 do 30 dni. W 2025 r. podatnicy złożyli 6,5 tys. takich odwołań, a obecny czas często nie starcza nawet na zebranie dokumentów. Rozszerzona zostanie też zasada milczącej zgody. „W przypadku osób fizycznych wprowadzimy tę zasadę w obszarze odroczenia terminów podatkowych oraz przywrócenia terminów zgłoszenia nabycia spadku lub darowizny. Jeśli podatnik nie odpowie w terminie, sprawa będzie załatwiona po myśli podatnika”, zapowiedział Domański. Dla przedsiębiorców milcząca zgoda obejmie też sprawy proceduralne, między innymi przywrócenie terminu czy zawieszenie postępowania.
Więcej ochrony ma dać także jasny czas trwania czynności sprawdzających, których urząd prowadzi rocznie około 2,5 mln. Podatnik, który zastosuje się do ustaleń z takiej kontroli, nie zapłaci odsetek za zwłokę ani nie odpowie karnie skarbowo w tym zakresie. Zaświadczenie o niezaleganiu ma z kolei otrzymać także ten, kto spłaca zaległości na raty, co dziś bywa przeszkodą w przetargu czy wniosku kredytowym. W 2025 r. ogłoszono około 4500 postępowań restrukturyzacyjnych, a ich uczestnicy najbardziej odczuwają brak takiego zaświadczenia.
Przedsiębiorcy chwalą pakiet i czekają na konkretne przepisy
„Wszystkie z przedstawionych zapowiedzi zasługują na poparcie, wynika z nich, że Ministerstwo Finansów wsłuchało się w postulaty zgłoszone przez przedsiębiorców i chce dobrych zmian w relacjach organów podatkowych z przedsiębiorcami”, ocenił Przemysław Pruszyński z Konfederacji Lewiatan. Zastrzegł jednak, że na razie oceniane są wyłącznie ogólne założenia. Konkretnych przepisów jeszcze nie ma. Maciej Berek podał też ramy czasowe całej operacji. „Wszystkie te zmiany chcemy jako Rada Ministrów przyjąć nie później niż do końca roku, co oznacza, że parlament ma nad nimi pracować, zgodnie z intencją rządu, nie później niż na początku przyszłego roku”, powiedział minister, zapewniając jednocześnie, że część prac ruszy już w najbliższych tygodniach.
Do tej pory w ramach działań deregulacyjnych w życie weszło ponad 160 zmian w prawie. Rada Ministrów prowadzi ten proces od półtora roku. Umówiono się na 347 zmian, z których dwie trzecie rząd już przeprocedował. „Dokończymy wszystko to, na co umówiliśmy się w tej fazie 1.0, chociaż nie wszystko w tym obszarze nam się udało”, przyznał Berek. Na resztę pakietu, także na aplikację do paragonów i nowe zasady VAT, trzeba jeszcze poczekać, aż zapowiedzi zamienią się w projekt ustawy.
