Czechy wyprzedziły Polskę tylko o włos – to jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie energia elektryczna kosztuje więcej niż u nas. Typowa polska rodzina wydaje na prąd 2500 złotych każdego roku. Prezydencka reforma może zmienić ten rachunek na 1700 złotych, oszczędzając Polakom 800 złotych rocznie i redukując koszty o jedną trzecią. Karol Nawrocki złożył 7 listopada 2025 roku podpis pod inicjatywą „Tani prąd –33%”, wypełniając punkt ze swojego Planu 21 postulatów z kampanii prezydenckiej. Reforma opiera się na czterech filarach, które trwale zmieniają strukturę opłat – to nie chwilowa pomoc, lecz głęboka przebudowa systemu.
Rachunki za 2500 zł to polska rzeczywistość. Prezydent Nawrocki uderza w system opłat
Każdy rachunek za energię w Polsce składa się z kilku elementów: dystrybucja pochłania 39 procent, za samą energię czynną płacimy 31 procent, podatek VAT zabiera 19 procent, systemy wsparcia kosztują 9 procent, a opłata jakościowa stanowi pozostałe 2 procent. Przeważająca część rachunku to koszty regulowane – odbiorcy praktycznie nie mają możliwości wpłynięcia na ich wysokość.
Dane o konkurencyjności cenowej polskich odbiorców energii alarmują. Pięć lat temu, w 2019 roku, gospodarstwa domowe w Polsce płaciły więcej za prąd niż mieszkańcy dziesięciu innych krajów wspólnoty. Sytuacja systematycznie się pogarszała – w 2024 roku wyprzedzają nas już tylko Czesi. Identyczny trend obserwujemy wśród mikrofirm, średnich zakładów produkcyjnych i przedsiębiorstw o wysokim zużyciu energii.
Podczas ceremonii podpisania projektu Karol Nawrocki zaznaczył: „Jako Prezydent Polski chcę powiedzieć, że reprezentuję wyłącznie interes Polaków i skupiam się na tym, co dla Polaków jest ważne, a są to właśnie ceny prądu”. Dodał, że przedstawiana propozycja nie stanowi tymczasowego rozwiązania, ale fundamentalną zmianę w systemie naliczania opłat.
Wysokie rachunki za elektryczność działają jak akcelerator inflacji w całej gospodarce – drożeje żywność, rosną koszty wynajmu mieszkań, zwiększa się koszt ogrzewania. Równocześnie władze zapowiadają zakończenie programów pomocowych i stopniowe wycofywanie mechanizmów zabezpieczających odbiorców przed podwyżkami cen od następnego roku.
Cztery filary projektu ustawy rozbroją bombę cenową. Oto konkretne mechanizmy
Likwidacja czterech rodzajów obciążeń – opłaty za odnawialne źródła energii, opłaty mocowej, opłaty kogeneracyjnej oraz opłaty przejściowej – stanowi pierwszy filar reformy. System wsparcia energetyki zostanie sfinansowany ze środków pochodzących z aukcji uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Przeciętna polska rodzina zapłaci dzięki temu o 220 złotych mniej każdego roku.
Reforma mechanizmu certyfikatów energetycznych tworzy drugi filar projektu. Obowiązek umarzania certyfikatów zielonych i niebieskich spadnie do poziomu pół procenta. Program wsparcia termomodernizacji mieszkań i budynków otrzyma finansowanie z przychodów systemu handlu emisjami. Zmniejszenie wydatków związanych z certyfikatami oznacza dla gospodarstw 80 złotych oszczędności rocznie.
Trzeci element reformy koncentruje się na redukcji kosztów dystrybucji poprzez ograniczenie nadmiernie wysokich marż przedsiębiorstw sieciowych. Aktualna regulowana rentowność kapitału (wskaźnik WACC) osiąga poziom od 11 do 13 procent, gwarantując operatorom zyski przewyższające rynkowe standardy. Inicjatywa prezydenta zakłada zmniejszenie WACC do wartości zbliżonej do 7 procent, co spowoduje obniżenie kosztów dystrybucji o 15 procent. Rodziny zaoszczędzą w ten sposób kolejne 150 złotych w skali roku.
Ostatni, czwarty filar gwarantuje utrzymanie obniżonej stawki podatku od towarów i usług na energię elektryczną – 5 procent zamiast standardowych 23 procent. Permanentne utrzymanie niskiego VAT stanowi bezpośrednie wsparcie dla wszystkich konsumentów prądu i najsilniejszy instrument walki z rosnącymi kosztami życia. Każde gospodarstwo domowe zyska dzięki temu 350 złotych rocznie.
Zsumowanie korzyści z wszystkich czterech elementów: 220 złotych + 80 złotych + 150 złotych + 350 złotych = 800 złotych rocznych oszczędności dla typowego polskiego domu.
Operatorzy sieci zarabiają 11-13% na Polakach. Prezydent RP chce obciąć monopolistyczne zyski
Przedsiębiorstwa zarządzające sieciami dystrybucyjnymi w Polsce osiągają regulowaną stopę zwrotu na poziomie 11-13 procent z zainwestowanych aktywów. Porównanie z innymi krajami europejskimi pokazuje, że polski poziom rentowności regulowanej znacząco przekracza benchmarki stosowane w podobnych warunkach regulacyjnych.
Dystrybutorzy energii funkcjonują w strukturze monopolu naturalnego – konsumenci nie dysponują wyborem dostawcy usług sieciowych. Wysoki poziom wskaźnika WACC bezpośrednio zwiększa obciążenia finansowe wszystkich użytkowników sieci. Minister Karol Rabenda wspólnie z doradcą Wandą Buk zaprezentowali podczas konferencji prasowej szczegółowe kalkulacje obrazujące wpływ redukcji WACC do około 7 procent na całkowitą strukturę wydatków.
Obniżenie regulowanej rentowności kapitału wynika z analizy porównawczej z innymi państwami Unii – to dostosowanie do standardów obowiązujących podmioty funkcjonujące w analogicznych ramach prawnych. Zmniejszenie WACC oznacza ograniczenie kosztów monopolistycznych i zwiększenie efektywności operacyjnej dystrybutorów.
Obniżka opłat dystrybucyjnych o 15 procent natychmiast wpłynie na wysokość rachunków płaconych przez końcowych odbiorców. Dla przeciętnej rodziny, u której koszty dystrybucji stanowią 39 procent całego rachunku, przekłada się to na wymierną korzyść w wysokości 150 złotych każdego roku.
Pieniądze z ETS zamiast z kieszeni Polaków. Budżet nie straci ani złotówki
Karol Nawrocki wyjaśnił mechanizm finansowania reformy bez uszczerbku dla finansów publicznych – przychody z systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla zostaną przekierowane na pokrycie kosztów systemów wsparcia energetyki. Regulacje europejskie oraz krajowe deklaracje rządu zakładają, że od 2024 roku wszystkie wpływy z aukcji emisyjnych powinny wspierać proces transformacji energetycznej.
Dotychczasowy model nakładał na społeczeństwo podwójne obciążenie związane z transformacją: bezpośrednio przez system handlu emisjami, którego koszty pośrednio ponoszą wszyscy konsumenci, oraz dodatkowo poprzez szereg opłat doliczanych do rachunków za elektryczność. Prezydencka propozycja usuwa ten drugi komponent.
Wpływy z aukcji uprawnień emisyjnych zasilają budżet państwa. Wielkość tych środków wystarcza na sfinansowanie systemów wspierających energetykę odnawialną oraz pozostałych mechanizmów, które do tej pory obciążały rachunki konsumentów. Przekierowanie tych funduszy nie wymaga pogłębiania deficytu budżetowego ani ograniczania wydatków w innych obszarach.
Prezydent podkreślił: „Już od 2024 roku 100 procent środków z ETS powinno służyć finansowaniu transformacji. To jest zgodne z zasadami unijnymi i jest zgodne z zapowiedziami polskiego rządu”. Ten mechanizm wprowadza bardziej sprawiedliwy model rozliczeń – obciążenia związane z transformacją energetyczną rozkładają się proporcjonalnie na całe społeczeństwo poprzez system podatkowy, zamiast koncentrować się wyłącznie na odbiorcach energii elektrycznej.
Firmy odzyskają konkurencyjność. MŚP zaoszczędzą ponad 20% na rachunkach
Przedsiębiorstwa odnotują spadek wydatków na energię elektryczną o co najmniej 20 procent. Redukcja kosztów będzie szczególnie widoczna w małych i średnich zakładach, gdzie elektryczność stanowi istotny składnik kosztów bieżącej działalności.
Niższe ceny energii zmniejszą koszty operacyjne polskich firm, wzmacniając ich pozycję w rywalizacji z konkurencją zagraniczną. Odciążenie finansowe przedsiębiorstw usprawni proces inwestycyjny, poprawi płynność finansową i zmniejszy presję na redukcję miejsc pracy.
Statystyki dotyczące konkurencyjności kosztowej polskich firm przedstawiają niepokojący obraz zmian ostatnich lat. Mikroprzedsiębiorstwa w 2019 roku płaciły więcej za energię niż firmy z 12 państw unijnych – w 2024 roku ta liczba skurczyła się do zaledwie 3 krajów. Analogiczny spadek dotyczy średnich zakładów produkcyjnych (z 11 do 2 krajów) oraz przedsiębiorstw energochłonnych (z 10 do 2 państw).
Redukcja wydatków na energię o 20-25 procent może zasadniczo wzmocnić pozycję konkurencyjną polskiego przemysłu na arenie europejskiej i światowej. Firma zatrudniająca pięćdziesiąt pracowników i płacąca rocznie 100 tysięcy złotych za prąd zaoszczędzi 20-25 tysięcy złotych – sumę możliwą do reinwestowania w rozwój, podnoszenie wynagrodzeń załogi lub obniżenie cen oferowanych produktów.
Projekt uwzględnia potrzeby wszystkich kategorii odbiorców energii elektrycznej. Całkowita gospodarka skorzysta na osłabieniu presji inflacyjnej i stymulacji wzrostu gospodarczego. Niższe koszty elektryczności działają jako katalizator rozwoju ekonomicznego, przekładający się na wzrost produktu krajowego brutto i tworzenie dodatkowych miejsc zatrudnienia.
Koniec tarczy oznaczał skoki cen o 50%. Prezydencki projekt ustawy to systemowe rozwiązanie, nie plaster
Władze państwowe zapowiadają zakończenie programów ochronnych od przyszłego roku oraz stopniowe eliminowanie instrumentów zabezpieczających konsumentów przed wzrostem cen. Brak szybkiej interwencji spowoduje drastyczny wzrost rachunków – tylko planowana podwyżka opłaty mocowej w 2026 roku sięgnie 50 procent.
Karol Nawrocki podczas prezentacji inicjatywy zaznaczył, że oferuje „realny miecz do wycięcia z rachunków Polaków na energię elektryczną tych obciążeń, których Polacy nie powinni ponosić”. Propozycja nie stanowi kolejnego czasowego programu pomocowego z ustalonym terminem zakończenia, lecz systemową przebudowę struktury kosztowej energii elektrycznej.
Inicjatywa zakłada uproszczenie systemu rozliczeń poprzez eliminację skomplikowanych opłat dodatkowych. Rachunki staną się bardziej przejrzyste dla konsumentów – zamiast kilkunastu różnych pozycji pojawią się podstawowe składniki: koszt energii czynnej, opłaty za dystrybucję i podatek VAT. Prostszy model rozliczeniowy ułatwi konsumentom kontrolowanie wydatków na elektryczność i porównywanie propozycji różnych dostawców.
Karol Nawrocki skierował apel do wszystkich sił politycznych reprezentowanych w polskim parlamencie o wsparcie dla projektu. „Zostanie usystematyzowany polski rynek energii elektrycznej, a Polacy będą płacić mniej” – powiedział prezydent. Inicjatywa ustawodawcza trafiła do Sejmu, gdzie rozpocznie się procedura legislacyjna.
Głównym celem prezydenckiej nowelizacji przepisów dotyczących obniżenia kosztów energii elektrycznej oraz finansowania systemów wsparcia energetyki ze środków z handlu uprawnieniami do emisji CO2 jest osiągnięcie trwałej redukcji rachunków za energię dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw oraz uproszczenie procedur rozliczeniowych za prąd.
Sumaryczny rezultat reformy: zmniejszenie kosztów utrzymania dla rodzin, wzmocnienie konkurencyjności firm, ograniczenie presji inflacyjnej w gospodarce oraz wprowadzenie prostszego i bardziej transparentnego systemu rozliczeń energii. Typowe gospodarstwo domowe zaoszczędzi w granicach 800 złotych każdego roku, a roczny rachunek za energię obniży się z poziomu około 2500 złotych do 1700 złotych.
