21 stycznia 2026 roku w tyskiej fabryce Stellantis rozpoczął się oficjalny spór zbiorowy. Konflikt wybuchł po zapowiedzi likwidacji trzeciej zmiany od marca i planowanych zwolnieniach 740 pracowników. Związkowcy z Solidarności nie zgadzają się z przedstawionym przez koncern projektem, który zakłada wyłącznie zwolnienia grupowe. Domagają się wprowadzenia programu dobrowolnych odejść z odprawami sięgającymi 36 miesięcy oraz ochrony dla osób w trudnej sytuacji życiowej.
Związkowcy odrzucają projekt zwolnień i wszczynają spór zbiorowy
NSZZ Solidarność oficjalnie ogłosiła wszczęcie sporu zbiorowego z pracodawcą dzień po tym, jak dyrekcja przedstawiła ostateczny projekt redukcji zatrudnienia. Związkowcy podkreślają, że w przedstawionej przez Stellantis wersji nie ma miejsca na program dobrowolnych odejść – tylko zwolnienia grupowe. Dotyczy to łącznie 740 osób zatrudnionych w zakładzie.
Struktura planowanych zwolnień obejmuje 140 pracowników na umowach bezterminowych, 300 na umowach terminowych oraz 300 pracowników agencyjnych. Solidarność zwraca uwagę, że osoby zatrudnione za pośrednictwem agencji pracy znajdują się w najtrudniejszej sytuacji – nie mają szans na uczestnictwo w programie dobrowolnych odejść ani na odprawy porównywalne z etatowymi pracownikami.
O zaistniałej sytuacji została poinformowana Europejska Rada Zakładowa Stellantis. Związkowcy podkreślają, że konfliktu nie da się rozwiązać bez poważnych ustępstw ze strony pracodawcy. Grzegorz Maślanka, przewodniczący Solidarności w zakładzie, nie ukrywa, że strona związkowa przygotowuje się do długotrwałego sporu.
740 osób straci pracę po likwidacji trzeciej zmiany
Od marca 2026 roku tyska fabryka będzie pracować wyłącznie na dwie zmiany. Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany oznacza redukcję zatrudnienia z obecnych około 2300 pracowników do 1600 osób. To cięcie na poziomie ponad 30 procent załogi.
Agnieszka Brania, rzeczniczka Stellantis Polska, tłumaczy, że na decyzję wpłynęła kumulacja niekorzystnych czynników. Spadek popytu na samochody produkowane w Tychach nie daje perspektyw na szybką poprawę sytuacji. Koncern wskazuje na słabą sprzedaż segmentu B, czyli małych aut miejskich, które stanowią trzon produkcji zakładu.
Stellantis oficjalnie argumentuje, że wysokie koszty energii w Polsce oraz specyfika produkcji małych samochodów – charakteryzująca się niskimi marżami przy wysokich kosztach wytwarzania – czynią trzecią zmianę ekonomicznie nieuzasadnioną. Rzeczniczka podkreśla, że firma przez długi czas odkładała trudne decyzje, licząc na poprawę koniunktury, ale kolejne miesiące przynoszą tylko pogłębianie się problemów.
Przestoje produkcyjne jeszcze przed zwolnieniami
Już w październiku 2025 roku fabryka w Tychach doświadczyła ośmiodniowej przerwy w produkcji. Podobne przestoje dotknęły inne europejskie zakłady koncernu, od Włoch po Hiszpanię. Narastające zapasy niesprzedanych samochodów zmuszały Stellantis do redukcji tempa wytwarzania.
Jesienią 2025 roku dyrekcja kategorycznie dementowała wszelkie doniesienia o planowanych zwolnieniach. Związkowcy wspominają, że otrzymywali wtedy zapewnienia o stabilności zatrudnienia. Decyzja o redukcji została przedstawiona dopiero 12 stycznia 2026 roku, niespełna trzy miesiące po oficjalnych dementach.
Przestoje produkcyjne nie ograniczały się do Tychów. W całej Europie zakłady Stellantis zmniejszały produkcję w odpowiedzi na spadającą sprzedaż. Koncern boryka się z nadwyżką niewykorzystanych mocy produkcyjnych, które w niektórych zakładach pracują zaledwie na poziomie 45 procent możliwości.
Solidarność domaga się odpraw jak w Bielsku-Białej
Związkowcy wprost wskazują wzorzec, którego oczekują od pracodawcy – program dobrowolnych odejść wdrożony dwa lata temu w zakładzie FCA Powertrain w Bielsku-Białej. Tamten program zakładał odprawy na poziomie 24-36 miesięcy wynagrodzenia dla pracowników z wieloletnim stażem.
Grzegorz Maślanka podkreśla, że odprawy muszą wynosić minimum 24 miesiące wynagrodzenia, a optymalnie 36 miesięcy dla osób pracujących w zakładzie ponad 20 lat. Solidarność domaga się również rzeczywistej dobrowolności programu – nie akceptuje sytuacji, w której pracodawca faktycznie wymusza uczestnictwo w PDO poprzez groźbę zwolnienia grupowego na gorszych warunkach.
Związek żąda także szczególnej ochrony dla pracowników znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Przykładowo, osoby w wieku 5 lat przed emeryturą powinny otrzymać możliwość pozostania w zakładzie lub odszkodowania pozwalającego na utrzymanie się do czasu nabycia praw emerytalnych. Solidarność wymienia również inne kategorie wymagające ochrony: rodzice opiekujący się niepełnosprawnymi dziećmi, osoby samotnie wychowujące potomstwo oraz pracownicy z orzeczeniami o niepełnosprawności.
i możliwości przeniesienia do innych zakładów Stellantis w Polsce
Związkowcy sygnalizują, że część negocjacji dotyczy możliwości relokacji pracowników do innych zakładów Stellantis w regionie. Koncern posiada fabrykę lekkich pojazdów dostawczych w Gliwicach, która rozpoczęła produkcję w 2022 roku i pracuje na dwie zmiany. To potencjalne miejsce zatrudnienia dla części zwalnianych osób.
W samych Tychach funkcjonuje również zakład silników, formalnie stanowiący Oddział I Stellantis Gliwice. Ten obiekt zatrudnia kilkaset osób i produkuje jednostki napędowe dla różnych modeli koncernu. Możliwość transferu między zakładami staje się jednym z punktów rozmów ze związkami.
Strona społeczna podkreśla jednak, że przeniesienie nie może być wymuszane ani odbywać się na gorszych warunkach finansowych. Każdy pracownik powinien mieć prawo odmowy relokacji bez utraty prawa do uczestnictwa w programie dobrowolnych odejść. Związkowcy zaznaczają, że dojazd do Gliwic dla mieszkańców południowej części regionu może stanowić znaczny problem logistyczny i finansowy.
Efekt domina – 4000 miejsc pracy u kooperantów w niebezpieczeństwie
Związkowcy szacują, że w ślad za likwidacją trzeciej zmiany w tyskiej fabryce, firmy kooperujące staną przed koniecznością zwolnienia od 3000 do 4000 pracowników. Około 60 przedsiębiorstw dostarcza komponenty i usługi dla zakładu w Tychach.
Kooperanci zlokalizowani są głównie w regionie Bielska-Białej, Żywca i Bierunia. Wiele z tych firm dostosowało swoją strukturę zatrudnienia i organizację pracy do trzech zmian obowiązujących w fabryce Stellantis. Redukcja produkcji o jedną trzecią w zakładzie macierzystym bezpośrednio przekłada się na spadek zamówień dla dostawców.
Przykład wcześniejszych zwolnień pokazuje skalę problemu. W listopadzie 2024 roku zakład FCA Powertrain w Bielsku-Białej zwolnił 470 pracowników. Ta redukcja dotknęła również lokalnych kooperantów, choć w mniejszej skali niż planowane obecnie cięcia w głównym zakładzie produkcyjnym.
Solidarność zwraca uwagę, że w przypadku firm kooperujących nie ma nawet możliwości negocjowania warunków odejść – pracownicy podwykonawców są całkowicie uzależnieni od decyzji swoich bezpośrednich pracodawców, którzy z kolei muszą reagować na ograniczenie zamówień ze strony Stellantis.
Prezydent Tychów oferuje pomoc zwalnianym pracownikom
Maciej Gramatyka, prezydent Tychów, zadeklarował pełne wsparcie dla osób, które stracą pracę w wyniku redukcji. Miasto we współpracy z Powiatowym Urzędem Pracy uruchomi punkt konsultacyjny bezpośrednio na terenie fabryki, aby ułatwić pracownikom dostęp do informacji o możliwościach przekwalifikowania i poszukiwania nowego zatrudnienia.
Urząd miasta zapowiada również bezpłatny punkt porad prawnych dla zwalnianych pracowników. Samorząd organizuje spotkania z przedsiębiorcami i agencjami pracy, które poszukują pracowników w regionie. Prezydent podkreśla, że wielu lokalnych pracodawców zgłasza trudności w znalezieniu odpowiednich kandydatów, podczas gdy doświadczeni pracownicy fabryki mogą okazać się cennym zasobem.
Miasto oferuje też programy przeszkolenia i wsparcia aktywizacji zawodowej. Gramatyka zaznacza, że choć zwolnienia stanowią poważny cios dla lokalnej gospodarki, Tychy posiadają zdywersyfikowany rynek pracy, który może wchłonąć znaczną część zwalnianych osób. Samorząd liczy na współpracę ze Stellantis w organizacji tego procesu.
Od Fiata 126p do kryzysu – 50 lat fabryki w cieniu Zielonego Ładu
Tycka fabryka rozpoczęła produkcję w 1975 roku jako Fabryka Samochodów Małolitrażowych. Pierwszym modelem był legendarny Fiat 126p, nazywany potocznie „maluchem”. W 1992 roku zakład przekształcono w Fiat Auto Poland, rozpoczynając nową erę produkcji nowoczesnych modeli włoskiego koncernu.
W 2009 roku fabryka osiągnęła rekord produkcji – 606 tysięcy samochodów w ciągu jednego roku. Przez pięć dekad działalności z linii produkcyjnych wyjechało ponad 13 milionów pojazdów. W 2015 roku po fuzji Fiata z Chryslerem zakład stał się częścią FCA Poland, a w 2021 roku – po kolejnym połączeniu – wszedł w struktury Stellantis.
Obecnie w Tychach powstają trzy modele: Jeep Avenger, Fiat 600 i Alfa Romeo Junior. Wszystkie należą do segmentu B, czyli małych samochodów miejskich z napędem elektrycznym lub hybrydowym. Ten segment jednak boryka się z poważnymi problemami w całej Europie.
Stellantis odnotował w 2025 roku spadek sprzedaży w Europie o 5,5 procent. Szczególnie dotkliwie ucierpiały małe samochody – wysoki koszt produkcji baterii i komponentów elektrycznych przy relatywnie niskiej cenie końcowej produktu generuje minimalne marże. Koncern wykorzystuje swoje moce produkcyjne zaledwie na poziomie 45 procent, co oznacza dramatyczną nadprodukcję i konieczność głębokich cięć kosztowych.
