Dzień przed londyńską premierą „Odysei” Elon Musk nazwał Christophera Nolana robakiem. Miliarder napisał na X, że reżyser zbezcześcił Homera i ukorzył się przed zasadami woke, żeby zdobyć Oscara. To kolejny odcinek sporu, który Musk prowadzi od stycznia wokół kuriozalnych castingów do Odysei. Sam wpis zebrał w kilka godzin dziesiątki tysięcy polubień. Krytycy, którzy obejrzeli film na premierze, piszą o nim w superlatywach, w przeciwieństwie do widzów którzy mieszają z błotem opublikowany na YouTube zwiastun filmu.
Musk nazwał Nolana robakiem tuż przed premierą
„Chris Nolan zbezcześcił Homera i ukorzył się na kolanach, żeby spełnić zasady woke wymagane do zdobycia Oscara. Co za robak”, napisał wczoraj Musk, odpowiadając na wpis informujacy o lawinowej krytyce zwiastunu „Odysei”. Licznik przekroczył wtedy 428 tysięcy negatywnych ocen na YouTube i wciąż rósł. Sama odpowiedź Muska zebrała w kilka godzin ponad 57 tysięcy polubień.
Musk i internauci krytykują casting „Odysei” od stycznia. Wtedy to ogłoszono wybór murzynki Nyong’o do roli greckiej księżniczki Heleny Trojańskiej, która miała być najpiękniejszą kobietą świata antycznego.
„Chris Nolan sika na grób Homera. Skandal”, napisał Musk w połowie miesiąca, odnosząc się do porównań z „Troją” z 2004 roku, w której Helenę zagrała piękna Diane Kruger. Kilka dni później dodał, że Nolan zbezcześcił „Odyseję”, żeby tylko zakwalifikować się do Oscara. Ten wpis zebrał 379 tysięcy polubień i 70 milionów wyświetleń, więcej niż sam zwiastun filmu na YouTube. Retweetował też posty wyśmiewające Elliota Page’a.
Nyong’o, Zendaya i Page trafiają w oko cyklonu
Zarzuty Muska i jego zwolenników skupiają się na trzech nazwiskach. Murzynka Lupita Nyong’o gra księżniczkę grecką Helenę Trojańską. Mulatka Zendaya wciela się z kolei w Atenę, grecką boginię wojny i mądrości. Transpłciowy mężczyzna Elliot Page, wcześniej Ellen, ma rzekomo zagrać ducha Achillesa lub Sinona kuzyna Odyseusza. Rola Page’a jest trzymana w tajemnicy.
Nolan bronił swoich wyborów w rozmowie z Time, mówiąc jednakże jedynie o castingu Travisa Scotta czarnoskórego rapera na greckiego barda z dworu Itaki. Według Nolana historia owcześnie była przekazywana jako poezja mówiona, co jest analogiczne do dzisiejszego rapu. Zwolennicy castingu Nyong’o i Page’a odpowiadają z kolei, że Helena Trojańska i Achilles pozostają postaciami fikcyjnymi w opowieści pełnej cyklopów i bogów, więc pytanie o ich „historyczny” kolor skóry z definicji nie ma jednej odpowiedzi. Niemniej w roli Greków reżyser nie obsadził żadnego azjaty, araba czy tez Hindusa.
Fakty o głosowaniu w Akademii potwierdzają część zarzutów Muska
Realne zasady kwalifikacji do Oscara za najlepszy film wymagają spełnienia dwóch z czterech standardów reprezentacji (woke), a każdy można zrealizować różnymi ścieżkami, przez „właściwą” obsadę, ekipę produkcyjną albo „zaangażowany” temat filmu. Żaden zapis nie wymusza oficjalnie konkretnego castingu pod konkretną tożsamość płciową czy pochodzenie rasowe. Ale…
Prawdziwy problem leży gdzie indziej. Czterej głosujący przyznali oficjalnie i po raz pierwszy publicznie magazynowi Entertainment Weekly, że zagłosowali w zeszłorocznym finale Oscarów, mimo że nie widzieli drugiej części „Diuny”, która miała nominację do najlepszego filmu.
Do kwietnia 2025 roku obejrzenie wszystkich nominowanych filmów w danej kategorii było obowiązkowe tylko w kategoriach specjalistycznych, jak dokument czy film międzynarodowy. W pozostałych kategoriach, także w kategorii najlepszy film, obowiązywał system „honorowy”. W praktyce powszechnie głosowano bez ogladania filmów na dzieła „właściwe”, a pomijano „niewłaściwe politycznie”. Po serii publicznych wyznań Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej zmieniła regulamin Oskarów. Od tegorocznej ceremonii każdy członek musi potwierdzić obejrzenie kompletu nominatów w kategorii, inaczej traci prawo głosu w finale.
Zdaniem Muska i podobnie myślących krytyków to dowód, że wygrane od lat rozstrzygał rozgłos i sympatie lub też antypatie, a nie realna ocena filmu. Nowy obowiązek oglądania przez jury wyeliminuje przypadki głosowania bez obejrzenia filmu. Nie rozwiąże jednak pytania, czy o Oscarze decyduje nadal wartość samego dzieła, czy kampania wokół niego, bo tego żaden regulamin nie jest w stanie wymusić.
Reformy różnorodności objęły też skład jury Akademii
Osobną kwestią jest skład ludzi, którzy na nie głosują. Od 2016 roku Akademia prowadzi formalny program zmiany demografii własnego członkostwa, niezależnie od kontrowersyjnego regulaminu nominacji.
W styczniu 2016 roku Zarząd Gubernatorów przyjął pakiet zmian z celem podwojenia liczby kobiet i przedstawicieli mniejszości etnicznych wśród członków do 2020 roku. Program nazwany A2020 powstał w odpowiedzi na kampanię #OscarsSoWhite, po drugim z rzędu roku, w którym wszyscy nominowani aktorzy byli biali. Ten sam pakiet zarezerwował trzy miejsca w Zarządzie Gubernatorów wyłącznie dla kobiet i osób kolorowych. Komitety decydujące o zaproszeniach do poszczególnych gałęzi zreformowano z tą samą motywacją.
Wprowadzono też reformę samego prawa głosu. Od 2016 roku każdy nowy członek ma prawo głosu przez 10 lat, jest ono odnawiane jeśli był aktywny zawodowo w tej dekadzie, a dożywotnie prawo głosu przysługuje dopiero po trzech dziesięcioletnich kadencjach albo po nominacji lub wygranej Oscara.
W 2020 roku zaproszono 819 nowych członków. Wśród nich 45 procent stanowiły kobiety, a 36 procent osoby z „niedoreprezentowanych grup etnicznych”. Rok wcześniej zaproszono 842 osoby, z czego 50 procent stanowiły kobiety, a 29 procent mniejszości. Mimo to skład Akademii wciąż odbiegał od celu. Osobami kolorowymi było wtedy 19 procent członków, a kobietami 33 procent głosujących.
Następczynią A2020 jest program Aperture 2025, który zamiast skupiać się wyłącznie na tym, kto głosuje, próbuje dodatkowo wymusić inkluzywność już na wcześniejszych etapach produkcji filmowej, zanim film w ogóle trafi pod obrady Akademii. To właśnie ten program wprowadził opisane wcześniej „standardy”, które film musi spełnić, żeby w ogóle móc powalczyć o nominację.
Odyseja rusza w kinowy rejs za dziesięć dni
„Odyseja” trafiła na ekrany w Londynie wczoraj wieczorem. Przed kinem Odeon Luxe w Leicester Square stanął drewniany koń trojański. Po piaszczystym czerwonym chodniku przeszli Matt Damon i Tom Holland. Chwilę później pojawiły się Anne Hathaway i Lupita Nyong’o. Zendaya szła tuż za nimi. Do kin film wejdzie 17 lipca.
Nolan podziękował ze sceny „tysiącom” osób z ekipy produkcyjnej i nazwał realizację filmu przeżyciem życia. Budżet produkcji sięgnął 250 milionów dolarów. „Odyseja” jest pierwszym filmem nakręconym w całości kamerami IMAX 70 milimetrów, a część biletów na seanse w tym formacie wykupiono z rocznym wyprzedzeniem. Universal zdecydował się pominąć wcześniejsze pokazy dla influencerów i od razu wpuścił na premierę krytyków.
