Piątkowy wieczór w Mielcu nie pozostawił złudzeń. GKS Tychy przegrał 0:4 z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie i zostaje na ostatnim miejscu tabeli z sześcioma punktami straty do bezpiecznej strefy. Łukasz Piszczek spędził na konferencji prasowej 30 sekund. Dłużej nie było potrzeby — mecz powiedział wszystko.
Barański dał sygnał, ale GKS Tychy zmarnował jedyną chwilę odwagi
Początek meczu dawał tyskim kibicom ułudę nadziei. Bartłomiej Barański w pierwszych minutach posłał piłkę tuż obok słupka bramki Gostomskiego — groźna sytuacja, sygnał, że GKS Tychy przyjechał do Mielca z jakimś planem. Niestety, był to jedyny moment, w którym drużyna Piszczka wyglądała jak zespół walczący o ligowe życie.
To złudzenie rozwiało się równie szybko, jak się pojawiło. Stal Mielec przejęła inicjatywę i od 15. minuty nie oddała jej już ani na chwilę. GKS cofnął się, stracił ducha i przestał wywierać jakikolwiek pressing na rywalu. Mielczanie poczuli wolną przestrzeń i natychmiast ją wykorzystali.
Kruszelnicki, Cybulski, Núñez — 13 minut i GKS Tychy leży na deskach
W 15. minucie Stal Mielec przeprowadziła klarowną akcję prawą stroną boiska. Obrona tyszan rozstąpiła się bez oporu, a Paweł Kruszelnicki wykończył ją precyzyjnym strzałem — 1:0. Dziesięć minut później Kamil Cybulski podwyższył na 2:0, a w 28. minucie Chema Núñez wbił trzecią bramkę.
Trzy gole w 13 minut. GKS Tychy dostał ligowy nokaut jeszcze przed upływem 30 minut spotkania. Jedynym jasnym punktem przed przerwą był Barański — w 41. minucie ponownie dobrze uderzył i znów zmusił bramkarza Stali do interwencji. Ale na tym skończyły się argumenty tyszan w pierwszej połowie. Reszta to był jednostronny spektakl Stali Mielec przy całkowitej bierności przyjezdnych.
Piszczek reaguje zmianami, Gerbowski zamyka trumnę — GKS Tychy 0:4
Na przerwę Łukasz Piszczek wszedł do szatni z wynikiem 0:3 i wyszedł z niej z dwiema zmianami — za Lipkowskiego wszedł Wełniak, za Sandovala Błachewicz. Sygnał był czytelny, ale efektu nie było żadnego. GKS Tychy w drugiej połowie wyglądał jak drużyna, która nie wierzy już w odwrócenie losów spotkania.
W 67. minucie kropkę nad i postawił Fryderyk Gerbowski — wprowadzony z ławki rezerwowych, trafił do siatki po tym, jak bramkarz Mądrzyk nie poradził sobie z dośrodkowaniem w pole karne. 0:4 i koniec złudzeń. W dalszej części meczu Piszczek posyłał na boisko kolejnych zmienników — Szpakowskiego, Łysiaka, Rumina — ale żaden z nich nie był w stanie zmienić obrazu gry. Stal Mielec kontrolowała wynik z lodowatym spokojem.
Tabela bezlitosna — GKS Tychy na dnie, mentalnie już w II lidze
Liczby po 24 kolejkach Betclic 1 Ligi są dla tyszan bezlitosne. Sześć punktów straty do bezpiecznej strefy, ostatnie miejsce w tabeli i ostatnia wygrana sięgająca sierpnia ubiegłego roku — to obraz drużyny, która nie potrafi przerwać złej passy z żadnym rywalem, na żadnym boisku. Bilans kadencji Łukasza Piszczka to dwa remisy i sześć porażek. Trener, który do Tychów przyszedł z misją ratunkową, sam potrzebuje już koła ratunkowego.
Stal Mielec dzięki wygranej przynajmniej na chwilę wydostała się ze strefy spadkowej. GKS Tychy zostaje na miejscu ostatnim, z coraz krótszym oddechem i coraz dłuższą listą problemów. Do końca sezonu pozostało 10 kolejek — matematycznie szanse na utrzymanie istnieją, ale po tym, co tyszanie pokazali w Mielcu, trudno szukać argumentów za tym, że cokolwiek się zmieni. Drużyna wygląda jak zespół, który mentalnie już pogodził się z degradacją do Fortuna II Ligi.
Stan rywalizacji i kluczowe wydarzenia
Wynik końcowy: Stal Mielec 4:0 GKS Tychy (3:0)
Bramki:
- 15′ Paweł Kruszelnicki (Stal Mielec)
- 25′ Kamil Cybulski (Stal Mielec)
- 28′ Chema Núñez (Stal Mielec)
- 67′ Fryderyk Gerbowski (Stal Mielec)
Żółte kartki:
- Jost Pišek, Paweł Kruszelnicki (Stal Mielec)
- Jacek Wuwer, Marcin Listkowski, Marcin Szpakowski, Bartłomiej Barański (GKS Tychy)
Składy:
Stal Mielec: Gostomski — Matynia, Puerto, Szala, Szeliga — Pišek (70′ Bukowski), Núñez (80′ Tsykalo), Wlazło — Cybulski (70′ Kowalski), Fucak (80′ Lukić), Kruszelnicki (62′ Gerbowski). Trener: brak danych w źródłach
GKS Tychy: Mądrzyk — da Silva, Tecław, Lipkowski (46′ Wełniak) — Sandoval (46′ Błachewicz), Listkowski (57′ Szpakowski), Wuwer (57′ Łysiak), Machowski — Barański, Krawczyk (73′ Rumin), Kądzior. Trener: Łukasz Piszczek
Po meczu powiedzieli
Łukasz Piszczek stanął przed dziennikarzami na dosłownie 30 sekund — i powiedział tylko tyle, ile musiał. „Gratulacje dla Stali. Dla nas to duży wstyd i rozczarowanie” — rzucił trener GKS-u i opuścił salę konferencyjną, zanim dziennikarze zdążyli zadać pierwsze pytanie. Cisza Piszczka mówiła więcej niż jakakolwiek analiza taktyczna. Trener nie odniósł się ani do swojej przyszłości na stanowisku, ani do szans tyszan na utrzymanie. Najkrótsza konferencja prasowa sezonu — i chyba najbardziej wymowna.
