Rząd wraca do pomysłu kredytu konsumenckiego z gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego na pokrycie wkładu do TBS i SIM. Projekt trafił już do wykazu prac legislacyjnych rządu i zakłada gwarancję do 100 tys. zł przy oprocentowaniu zbliżonym do kredytu hipotecznego. Bez takiego wsparcia droga do najmu w TBS lub SIM bywa zamknięta dla 40 proc. polskich gospodarstw domowych, bo banki nie mogą zabezpieczyć zwykłego kredytu na lokalu, który nie jest ich własnością. Pytanie, ile realnie zaoszczędzą na racie przyszli najemcy, prowadzi wprost do szczegółów nowego mechanizmu.
Dlaczego wejście do TBS i SIM kosztuje fortunę?
Osoba starająca się o mieszkanie w Towarzystwie Budownictwa Społecznego albo Społecznej Inicjatywie Mieszkaniowej musi najpierw wyłożyć własne pieniądze na tak zwaną partycypację. Ta wpłata sięga od 15 do 30 proc. wartości lokalu, czyli w większych miastach bywa to ponad 100 tys. zł, a w mniejszych zwykle kilkadziesiąt tysięcy. Dotąd nie było na to preferencyjnego finansowania.
Bank nie może ustanowić hipoteki na lokalu, który wciąż należy do TBS, SIM lub spółdzielni mieszkaniowej, więc zwykły kredyt mieszkaniowy odpada. Zostaje pożyczka od rodziny albo kredyt gotówkowy, czyli najdroższa forma finansowania na rynku. Z szacunków Ministerstwa Rozwoju i Technologii wynika, że bariera ta odcina od zasobu społecznego i spółdzielczego 40 proc. gospodarstw domowych w Polsce.
Co dokładnie proponuje rząd?
Resort chce, by banki udzielały na partycypację lub wkład budowlany zwykłego kredytu konsumenckiego, ale objętego gwarancją BGK. W zamian za gwarancję banki mają stosować oprocentowanie takie samo jak przy kredycie hipotecznym. „Chcemy, by banki na partycypację lub wkład budowlany udzielały kredytu konsumenckiego objętego gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego. W zamian oczekujemy od banków, które będą oferować ten produkt, że zastosują oprocentowanie takie, jak przy kredytach hipotecznych”, mówi Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii.
Projekt ma formę nowelizacji. Zmienia ustawę o rodzinnym kredycie mieszkaniowym i bezpiecznym kredycie 2 proc. Do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów wpisało go samo ministerstwo, co potwierdziło kilka dni temu. Konsumencki kredyt na partycypację ma więc działać wewnątrz tej samej ustawy, jako nowy, odrębny instrument obok rodzinnego kredytu mieszkaniowego.
Ile pieniędzy, na jak długo i pod jakim zabezpieczeniem?
Kwota objęta gwarancją BGK nie przekroczy 100 tys. zł. Sama gwarancja będzie kosztować maksymalnie 1 proc. tej sumy, czyli do 1000 zł. Spłata potrwa od 5 do 15 lat. Zgodnie z planowanym równolegle ograniczeniem kwoty partycypacji do 10-15 proc. wartości inwestycji, taka suma powinna wystarczyć na wkład nawet w dużym mieście.
Z kredytu skorzystają wyłącznie osoby bez własnego mieszkania lub domu. Przewidziano też zabezpieczenie na wypadek kłopotów ze spłatą. W skrajnej sytuacji, gdyby kredytobiorca przestał spłacać zobowiązanie, BGK będzie mógł wystąpić o rozwiązanie umowy najmu i odzyskać wniesioną kwotę bezpośrednio od TBS, SIM lub spółdzielni mieszkaniowej.
Ile realnie zaoszczędzi kredytobiorca?
Różnica w koszcie kredytu ma być ogromna. Standardowy kredyt gotówkowy na ten cel bywa dziś oprocentowany na poziomie ponad 14 proc., a do tego dochodzi jeszcze prowizja banku i często koszt dodatkowego ubezpieczenia spłaty. Nowy kredyt z gwarancją państwa ma kosztować 5,8 do 6,2 proc., czyli tyle, ile obecnie kredyty hipoteczne ze zmienną lub stałą stopą.
Sektor bankowy już ocenił gwarancję BGK pozytywnie. Zabezpieczenie państwowe, ograniczone do 1 proc. kwoty kredytu, wystarcza bankom jako podstawa do obniżenia marży.
Na jakim etapie jest program i ilu skorzysta?
Na razie projekt jest dopiero wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, więc obecne zasady finansowania partycypacji się nie zmieniły. Z nowego kredytu będzie można skorzystać zarówno przy nowych inwestycjach TBS i SIM, jak i przy już istniejących zasobach, gdy mieszkanie zwolni dotychczasowy najemca i zwolnione miejsce trafi do kolejnej osoby z listy oczekujących. Rozwiązanie ma więc obsługiwać kolejnych najemców wchodzących do zasobu. Nie obejmie osób, które partycypację wniosły wcześniej na własną rękę.
Ministerstwo szacuje, że do 2030 r. z preferencyjnego kredytu skorzysta ok. 30 tys. gospodarstw domowych. Resort łączy to z szerszym celem swojej polityki mieszkaniowej, czyli poprawą dostępności mieszkań w zasobie społecznym i spółdzielczym dla osób mniej zamożnych.
Czym różni się to od rodzinnego kredytu mieszkaniowego?
Rodzinny kredyt mieszkaniowy, znany szerzej jako kredyt bez wkładu własnego, działa na podobnej zasadzie gwarancji Banku Gospodarstwa Krajowego, ale dotyczy zakupu gotowego mieszkania lub budowy domu jednorodzinnego na własność. Gwarancja w tym programie sięga do 100 tys. zł, a łącznie z wkładem własnym kredytobiorcy nie może przekroczyć 200 tys. zł. Warunkiem pozostaje brak prawa własności do innego lokalu lub domu. To jedyny wymóg wobec przyszłego kredytobiorcy.
Nowy kredyt na partycypację działa w innej logice. Prowadzi do najmu w zasobie społecznym lub do spółdzielczego prawa do lokalu. Własności nie daje. Oba instrumenty łączy jednak ten sam mechanizm gwarancyjny BGK i podobny koszt samej gwarancji, wynoszący 1 proc. objętej nią kwoty.
Jak (w przyszłości) złożyć wniosek?
Szczegółowej procedury składania wniosków jeszcze nie ma. Projekt wciąż czeka na kolejne etapy rządowego procesu legislacyjnego, więc dzisiejsi najemcy TBS i SIM muszą korzystać z dotychczasowych zasad finansowania partycypacji.
Pewne jest już, kto się zakwalifikuje i ile obejmie gwarancja. Wniosek trafi do osób bez własnego mieszkania, domu ani spółdzielczego prawa do lokalu, a kwota objęta gwarancją BGK nie przekroczy 100 tys. zł, tak jak w już obowiązującym rodzinnym kredycie mieszkaniowym.
