Umowa Polski z Ukrainą o współpracy w zwalczaniu przestępczości już obowiązuje. W zeszłym roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy wykroczeń kierowców spoza Unii Europejskiej, ale mandat dostało niespełna trzy procent z nich. Rząd szykuje też przepisy, które nałożą na właściciela auta obowiązek wskazania sprawcy albo zapłaty kary administracyjnej sięgającej nawet 7500 złotych. Największą grupę wśród kierowców objętych tym problemem stanowią właściciele aut na ukraińskich tablicach.
Fotoradary łapią kierowców, ale mandat to rzadkość
Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości zapytała ministrów infrastruktury i spraw wewnętrznych, dlaczego kierowcy spoza Unii Europejskiej tak rzadko płacą za wykroczenia drogowe, powołując się na dane resortu z minionego roku. Fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości zarejestrowały wtedy w Polsce ponad 1,3 miliona naruszeń przepisów. Blisko co dziesiąte, około 120 tysięcy, dotyczyło pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską. Najwięcej naruszeń popełnili kierowcy z ukraińskimi tablicami, ponad 77 tysięcy. Białoruskich naruszeń odnotowano około 7,4 tysiąca, rosyjskich 218. Ustalenie sprawcy graniczyło z cudem.
Mimo to urzędnicy wystawili 3443 mandaty karne. Do obywateli Ukrainy trafiło około 2500 z nich. Białorusini dostali 42. Rosjanie nie dostali żadnego. Skuteczność egzekucji wobec kierowców spoza Unii wyniosła niespełna 3 procent, wyliczyli posłowie w interpelacji. W ich ocenie brak skutecznej egzekucji naraża bezpieczeństwo na drogach, różnicuje traktowanie kierowców i pozbawia budżet państwa wpływów liczonych w milionach złotych.
Umowa z Ukrainą ma otworzyć dostęp do danych kierowców
Do interpelacji odniósł się Czesław Mroczek, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Według niego umowa o współpracy w zwalczaniu przestępczości, podpisana z Ukrainą w grudniu zeszłego roku, może rozwiązać problem, na który wskazują posłowie. Przynajmniej częściowo. Ustawa ratyfikacyjna trafiła do Dziennika Ustaw w maju. Sama umowa weszła w życie w czerwcu.
Porozumienie pozwala organom obu krajów wymieniać, na wniosek i nieodpłatnie, informacje mogące pomóc w wykryciu sprawcy wykroczenia. Obejmuje ono spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym i prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Wlicza się do tego również jazda po alkoholu lub narkotykach, a organy mogą ponadto z własnej inicjatywy przekazywać sobie inne informacje zgodnie z prawem wewnętrznym każdego z krajów.
Od początku roku wystawiono blisko osiemnaście tysięcy mandatów
Mroczek nawiązał też do nowszych danych. Od stycznia do końca maja tego roku nałożono 17 777 mandatów na takich kierowców. Liczba ta obejmuje wszystkie mandaty wystawione tej grupie kierowców, także te nałożone przez policjantów podczas bezpośrednich kontroli drogowych.
Dane objęły więc okres sprzed pełnego wejścia w życie umowy z Ukrainą, uwzględniają go bowiem tylko do końca maja, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które je zbiera, nie prowadzi też statystyk pokazujących, ile z wystawionych grzywien faktycznie ściągnięto.
Za brak reakcji zapłaci właściciel auta, nawet 7500 złotych
Na początku sierpnia Ministerstwo Infrastruktury opublikowało projekt ustawy, który ma ułatwić egzekwowanie kar za wykroczenia rejestrowane przez system CANARD. Numer projektu to UD263. Trafił już do konsultacji publicznych. Autorzy chcą, żeby na właścicielu pojazdu spoczywał obowiązek wskazania osoby kierującej i doprowadzenia do przyjęcia przez nią mandatu. Jeśli się to nie uda, zapłaci sam właściciel, w formie kary administracyjnej zależnej od rodzaju wykroczenia, którą projekt wiąże z artykułem 140ao ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Wysokość tej opłaty rośnie wraz ze skalą przekroczenia prędkości. Najniższa stawka wynosi 1500 złotych i dotyczy przekroczenia do 30 kilometrów na godzinę. Najwyższa sięga nawet 7500 złotych, gdy kierowca przekroczy prędkość o więcej niż 71 kilometrów na godzinę. Za przejazd na czerwonym świetle projekt przewiduje opłatę 3000 złotych, a za zignorowanie sygnalizacji na przejeździe kolejowym 6000 złotych.
Nowa baza ma pilnować pojazdów na zagranicznych tablicach
Projekt zakłada też stworzenie osobnej bazy pojazdów na zagranicznych numerach rejestracyjnych, które trafiły do systemu CANARD. Baza ma ułatwiać identyfikację pojazdów podczas kontroli. Korzystać z niej będą mogli inspektorzy transportu drogowego oraz funkcjonariusze straży granicznej i policji podczas zwykłej kontroli drogowej.
Gdy się okaże, że kontrolowany pojazd figuruje w centralnym rejestrze naruszeń, funkcjonariusz będzie musiał nałożyć mandat, jeśli kierowca przyzna się do wykroczenia, albo pobrać opłatę administracyjną, jeśli ustali, że to nie on je popełnił.
