W środę rano w kijowskiej dzielnicy Berezniaki rozległy się strzały. Strzelali do siebie Ukraińcy, funkcjonariusze służby bezpieczeństwa i żołnierze wywiadu wojskowego. Kilka osób zostało rannych, ulicę zamknęła policja, a na miejsce wjechały wozy specjalnej jednostki antyterrorystycznej. Prezydent Wołodymyr Zełenski zareagował jeszcze tego samego dnia wpisem na Facebooku, w którym napisał to „absolutnie haniebna sytuacja”. W tle kłębi się sprawa zaginionego oficera antyputinowskiej formacji zbrojnej, a szerzej pytanie o korupcję w ukraińskich służbach, wobec której prokuratura wszczęła od początku roku już 186 postępowań karnych.
Co się wydarzyło przy ulicy Szumskiego
Do incydentu doszło 2 września nad ranem przy ulicy Jurija Szumskiego w kijowskiej dzielnicy Berezniaki. Świadkowie mówili mediom o „wielu strzałach” i śladach krwi widocznych na ziemi. Policja zamknęła kilka pobliskich ulic, a funkcjonariusze informowali obecnych na miejscu reporterów, że trwa „specjalna operacja policyjna”.
Według oficjalnego stanowiska Służby Bezpieczeństwa Ukrainy jej funkcjonariusze prowadzili czynności w ramach postępowania przygotowawczego dotyczącego zamachu terrorystycznego, który rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa miała przygotowywać przeciwko jednemu z liderów rosyjskiego opozycyjnego ruchu politycznego przebywającemu wówczas na Ukrainie. Podczas przeszukania pod jednym z adresów SBU spotkała się z oporem: „grupa osób dokonała zbrojnego ataku na grupę operacyjno-śledczą SBU. Próbowali oni przeszkodzić w prowadzeniu czynności śledczych i zablokowali samochodami przejazd funkcjonariuszom organów ścigania” — brzmiał oficjalny komunikat służby.
Na miejsce skierowano jednostkę specjalną Centrum Operacji Specjalnych „Alfa” SBU. Jej funkcjonariusze użyli broni. W starciu miało ucierpieć trzech pracowników HUR, dwóch zostało rannych. Adwokat Kapłunowa Taras Borowski podał mediom, że ranne zostały trzy osoby. Według niepotwierdzonych doniesień podczas strzelaniny zginął jeden funkcjonariusz ukraińskiego wywiadu wojskowego. Informacja ta nie została potwierdzona przez ukraińskie służby ani prokuraturę. SBU poinformowała natomiast o zatrzymaniu części napastników i zabezpieczeniu przy nich broni oraz dokumentów, wskazując że należeli do „jednej z jednostek Sił Obrony Ukrainy”.
SBU kontra HUR. Dwie wersje, jedno miejsce
W komunikatach obu służb widać wyraźną lukę. SBU potwierdziła fakt starcia zbrojnego i opisała je jako napad na jej funkcjonariuszy, nie wskazując jednak nazwy atakującej formacji. HUR z kolei najpierw opublikował oświadczenie, a potem je usunął z mediów społecznościowych. Nazwy „HUR” w oficjalnych dokumentach próżno szukać.
Lukę tę wypełniły media. Według nieoficjalnych ustaleń za atakiem na grupę operacyjno-śledczą SBU mieli stać żołnierze Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy. Taką wersję przedstawił też pełnomocnik Kapłunowa, Taras Borowski, adwokat, który opublikował nagranie z miejsca wymiany ognia i opisał, co widział.
Prokuratura Generalna Ukrainy oficjalnie wszczęła postępowanie w sprawie usiłowania zabójstwa funkcjonariuszy organów ścigania. Trwa ustalanie okoliczności zdarzenia i ostateczna kwalifikacja prawna działań podejrzanych.
Sprawa Kapłunowa. Zaginiony oficer Rosjan walczących dla Ukrainy
W samym centrum sprawy stoi Stepan Kapłunow, zastępca dowódcy ds. bojowych Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego. RDK to jednostka złożona z obywateli Rosji walczących po stronie Kijowa przeciwko inwazji Kremla. Formacja podlega ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu HUR i jest okreslana w Rosji jako organizacja terrorystyczna.
1 września RDK poinformowało, że Kapłunow został uprowadzony przez nieznane osoby na podwórzu budynku. Szef sztabu RDK Ołeksandr Fortuna poinformował, że formacja skontaktowała się z HUR, SBU i Państwowym Biurem Śledczym, by zgłosić sytuację. Zaznaczył jednak, że była to jego osobista inicjatywa jako szefa sztabu i przyjaciela Kapłunowa. Państwowe Biuro Śledcze potwierdziło, że otrzymało od prawników żołnierza zawiadomienie o jego uprowadzeniu. Śledczy analizowali zgłoszenie pod kątem kwalifikacji prawnej i ewentualnego wpisania do Jednolitego Rejestru Dochodzeń Przedprocesowych.
Według prawnika Kapłunowa do mieszkania żołnierza przybyli funkcjonariusze organów ścigania, po czym rozległy się strzały. Prokuratura nie odniosła się do tej wersji wydarzeń. Władze Ukrainy nie potwierdziły publicznie, że Kapłunow został porwany. Jego zaginięcie oraz obecne miejsce pobytu nie zostały oficjalnie ustalone.
Kim jest RDK i dlaczego jego oficerowie są cennym łupem
Rosyjski Korpus Ochotniczy jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych, choć nie jedyną taką formacją złożoną z Rosjan walczących po stronie Ukrainy. Żołnierze RDK uczestniczyli m.in. w operacjach na terytorium obwodu kurskiego i biełgorodzkiego. Formacja od lat pozostaje obiektem szczególnego zainteresowania rosyjskich służb specjalnych, jej dowódcy i oficerowie są uznawani przez Moskwę za zdrajców i terrorystów.
Właśnie dlatego, według wersji, którą SBU przedstawiła publicznie, w tle środowego incydentu miał stać plan FSB wymierzony w rosyjskiego opozycjonistę walczącego po stronie Kijowa. Jeśli Kapłunow był tym właśnie człowiekiem, jego ewentualne przejęcie przez jedną ze służb, zanim sprawa trafiła do prokuratury, tłumaczyłoby dynamikę konfrontacji przy ulicy Szumskiego.
Zełenski żąda rozliczenia. „Strzelać można tylko do okupantów”
Prezydent Ukrainy zareagował jeszcze w środę, w ostrych słowach. We wpisie na Facebooku napisał wprost o sytuacji „między poszczególnymi jednostkami SBU i HUR” i ocenił ją jako „absolutnie haniebną”. Poinformował o rozmowie z prokuratorem generalnym Rusłanem Krawczenką i zapowiedział, że Prokuratura Generalna i Państwowe Biuro Śledcze mają wyjaśnić całą sprawę krok po kroku. „Zostaną sprawdzone wszystkie zeznania i oświadczenia uczestników tej historii” — zapowiedział.
Zełenski zażądał też przeprowadzenia wewnętrznych postępowań w obu służbach i podjęcia decyzji kadrowych wobec osób zaangażowanych w incydent. „Strzelać tutaj, w Ukrainie, można tylko do rosyjskich okupantów w obronie Ukrainy. Żadna inna strzelanina nigdy nie będzie traktowana przez nasze państwo jako coś, na co komukolwiek wolno sobie pozwolić” — oświadczył prezydent.
Do zdarzenia odniósł się Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy i były szef HUR. W rozmowie z RBC-Ukraina podkreślił, że prowadzone jest dokładne i bezstronne dochodzenie. „Nikt nie ma prawa bezkarnie porywać żołnierzy, otwierać ognia na ulicach naszych miast, wydawać i wykonywać przestępczych rozkazów” — powiedział Budanow. Doradca prezydenta Dmytro Łytwyn przekazał z kolei, że informacje dotyczące przebiegu zdarzenia będzie przekazywać Prokuratura Generalna.
Korupcja w służbach. Nierozwiązany problem czasu wojny
Środowa strzelanina nie wydarzyła się w próżni. Od początku 2026 roku ukraińskie służby bezpieczeństwa intensywnie oczyszczają własne szeregi, i nie tylko z rosyjskich agentów. Od początku 2026 roku SBU wszczęła 186 postępowań karnych, a zarzuty usłyszało 151 osób. Wśród podejrzanych znalazło się 48 funkcjonariuszy samej służby.
W marcu tego roku zatrzymano dwóch wysokich funkcjonariuszy SBU: zastępcę szefa zarządu w Kijowie i obwodzie kijowskim oraz zastępcę szefa zarządu w obwodzie rówieńskim. We wrześniu zeszłego roku byłemu szefowi departamentu cyberbezpieczeństwa SBU postawiono zarzuty nielegalnego wzbogacenia i złożenia nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. W lutym tego roku organy antykorupcyjne zakończyły śledztwo.
