Carola S., nauczycielka pedagogiki specjalnej z Nadrenii, przełamała zmowę milczenia i opisała codzienność szkoły, w której pracuje. Około 75 procent jej uczniów ma pochodzenie imigranckie. Bójki i handel narkotykami należą tam do codzienności, a skrajny przypadek nastolatki prostytujacej się na terenie szkoły otwiera pytanie o to, kto ponosi odpowiedzialność za nadzór nad uczniami.
Policja wzywana kilka razy w tygodniu
Carola S. opowiedziała o sytuacji w swojej szkole 7 sierpnia. Uczy w placówce, w której przemoc regularnie wypiera zwykłe lekcje. Wielu jej uczniów przyjechało z Syrii i Iraku. Część pochodzi też z Afganistanu.
„Każdy dzień to wyzwanie. Bójki, krzyki, to dzieje się w klasie i na boisku”, powiedziała. „Cieszymy się, jeśli uda nam się poprowadzić kilka minut lekcji pod rząd. Czasem policja musi przyjeżdżać kilka razy w tygodniu”, dodała. Lekcje przerywa wtedy kolejne zgłoszenie z korytarza.
Handel narkotykami i skrajny przypadek nastolatki
Poza bójkami na porządku dziennym jest też handel narkotykami na terenie szkoły. Carola S. opisuje to jako stały i zwyczajny już element szkolnej rzeczywistości.
Najbardziej drastyczny przypadek dotyczy piętnastoletniej uczennicy. „Szczególnie drastyczny przypadek dotyczył piętnastolatki, która prostytuowała się w szkolnej toalecie za narkotyki i pieniądze”, opisała nauczycielka. Dziewczyna zaszła w ciążę i opuściła szkołę. Ten pojedynczy epizod streszcza, według relacji Caroli S., skalę problemów wychowawczych, z jakimi mierzy się kadra na co dzień.
Wyniki nauczania poniżej średniej regionu
W tym roku szkolnym blisko 40 procent uczniów Caroli S. nie zdobyło świadectwa ukończenia szkoły. Nowo przybyli uczniowie często nie mówią po niemiecku i przez pierwsze dwa lata nie otrzymują ocen. Później są oceniani regularnie, ale wielu z nich nadal osiąga słabe wyniki, a część w ogóle przestaje uczęszczać na zajęcia.
Wynik szkoły Caroli S. wyraźnie odbiega od średniej dla całego regionu. Według danych urzędu statystycznego Nadrenii Północnej-Westfalii w roku odejścia 2025 szkołę ogólnokształcącą bez żadnego świadectwa opuściło 4,2 procent wszystkich uczniów w landzie, najwięcej od dekady. W 2015 roku odsetek ten wynosił 2,2 procent. Wśród uczniów bez niemieckiego obywatelstwa odsetek ten sięgnął 15,3 procent, wobec 2,2 procent u uczniów niemieckich.
Bariera językowa i opór części rodziców
Trudności nie kończą się na uczniach. Carola S. opisuje też konflikty wynikające z odmiennych oczekiwań rodziców wobec szkoły. Jeden z ojców, pochodzenia syryjskiego, sprzeciwił się, by jego syna uczyła kobieta.
„Bardzo trudno jest nam dotrzeć do tych rodziców”, przyznała nauczycielka. Kontakt z domem bywa ograniczony do minimum, a nieporozumienia kulturowe dopełniają listę codziennych wyzwań, z którymi mierzy się grono pedagogiczne.
Napaść na nauczycielkę i poczucie osamotnienia kadry
Trzy tygodnie wcześniej Carola S. sama padła ofiarą agresji. Próbowała rozdzielić bijących się uczniów, gdy jeden z nich uderzył ją pięścią w twarz. Zdarzenie skończyło się rozciętą wargą. Nauczycielka zgłosiła sprawę policji, ale postępowanie zostało później umorzone.
„To nie jest odosobniony incydent. Niektórzy koledzy są otwarcie obrażani, zastraszani albo napadani po zajęciach, a to nawet nie trafia do żadnego rejestru”, dodała. Wielu nauczycieli mówi, że nie wytrzymają w zawodzie do emerytury, a poziom zwolnień chorobowych jest wysoki. Carola S. podsumowała stosunek władz oświatowych krótko. „Nikt z władz szkolnych się nie pojawia. Zostawili nas samych sobie”, powiedziała. Dodała pytanie o to, dokąd mieliby trafić uczniowie, gdyby politycy zamknęli tego typu szkoły.
