Ukraiński politolog Artem Bronżukow ocenił, że dzisiejsza Polska przypomina mu Niemcy sprzed dojścia Hitlera do władzy. W tej samej rozmowie dla Apostrophe TV zażądał, by Warszawa oddała Kijowowi myśliwce MiG-29 i nowoczesny sprzęt wojskowy. Najostrzejsza część wypowiedzi dotyczyła jednak przyszłości, bo Bronżukow zapowiedział możliwe uderzenia odwetowe wobec innych państw. Nazwisko Bronżukowa nie jest jeszcze w Polsce szeroko rozpoznawalne.
Kim jest ukraiński politolog, który porównał Polskę do przedwojennych Niemiec?
Artem Bronżukow na co dzień pełni funkcję zastępcy dyrektora ukraińskiego centrum analitycznego „Polityka” i zajmuje się stosunkami międzynarodowymi. Jego wypowiedzi trafiły na antenę Apostrophe TV, gdzie odniósł się do stanu polskiej polityki wobec Ukrainy. Zapytany, czy Polska wchodzi obecnie w nową fazę pod względem bezpieczeństwa, odpowiedział, że Polacy wydają się bardziej zajęci walką z Ukraińcami, ukraińskim językiem i akcentem niż realnymi zagrożeniami. W dalszej części rozmowy stwierdził, że dostrzega w Polsce „zarodki faszyzmu”.
Ukraiński politolog przywołał moment przejęcia władzy przez nazistów w Niemczech jako punkt odniesienia dla oceny obecnej sytuacji w Polsce. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Nie był to osobny wątek polityki wewnętrznej.
Jakiej broni z USA domaga się Bronżukow dla Ukrainy?
Krytyka objęła też polskie wsparcie wojskowe dla Ukrainy. Zdaniem Bronżukowa Warszawa powinna przekazać Kijowowi nie tylko pozostające na wyposażeniu myśliwce MiG-29, lecz również nowoczesny sprzęt zachodniej produkcji. Polska otrzymała go od Stanów Zjednoczonych w zamian za przekazaną Ukrainie broń postsowiecką.
W rozmowie zapytał retorycznie, czy taki sprzęt jest bardziej potrzebny na froncie, czy w polskich magazynach. Sam też bez wahania odpowiedział, że nowoczesne uzbrojenie ma większą wartość na linii frontu niż w magazynach po polskiej stronie granicy, gdzie w jego ocenie nie służy nikomu. Ocenił również, że obecna debata o pomocy wojskowej dla Ukrainy toczy się w Polsce na niskim poziomie. Nazwał go prymitywnym.
Po co Polska miałaby dostać ukraińskie technologie dronowe?
Pytanie o uzbrojenie nie jest w relacjach polsko-ukraińskich nowe. Od miesięcy trwają rozmowy o przekazaniu Ukrainie pozostałych polskich MiG-29 w zamian za dostęp do ukraińskich technologii dronowych. Z propozycją takiej wymiany wystąpił wcześniej szef polskiego resortu obrony. Funkcję tę pełni wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Strona ukraińska początkowo przystała na te warunki, ale nie wywiązała się z nich w wyznaczonym czasie, co latem doprowadziło do zawieszenia transferu samolotów i publicznych zapowiedzi ze strony polskiej, że maszyny mogą trafić do złomowania zamiast na Ukrainę. Na początku sierpnia rozmowy na ten temat wróciły do gry, a wiceminister obrony Cezary Tomczyk zapowiedział kolejną turę rozmów ze stroną ukraińską.
Właśnie do tej propozycji odniósł się Bronżukow, gdy zapytano go o możliwość przekazania Polsce ukraińskich technologii dronowych za myśliwce. „A z jakiego powodu mielibyśmy wam coś dawać?”, odpowiedział. Ta odpowiedź padła bez wahania i wpisuje się w coraz popularniejszy obraz Ukraińców jako roszczeniowych i niewdzięcznych.
Czym miałby być sojusz, który zastąpi NATO?
Bronżukow ocenił też, że Sojusz Północnoatlantycki nie odpowiada już współczesnym wyzwaniom bezpieczeństwa. NATO, jego zdaniem, powinno zniknąć. W jego miejsce miałoby powstać nowe porozumienie, obejmujące państwa realnie zdolne do wspólnego działania, wśród których wymienił kraje skandynawskie i bałtyckie oraz Wielką Brytanię i Niemcy. Do grona zaliczył też oczywiście samą Ukrainę ale pominął Polskę.
Nowy sojusz, jak przekonywał, miałby łączyć państwa zdolne do realnego działania w warunkach współczesnych zagrożeń bezpieczeństwa. Podkreślił przy tym rosnącą rolę Ukrainy na arenie międzynarodowej, wskazując, że kraj ten prowadzi dziś działania wojskowo-polityczne poza własnymi granicami.
Kogo mogłyby dotknąć ukraińskie „uderzenia odwetowe”?
Najostrzejszy fragment rozmowy dotyczył jednak przyszłości. Bronżukow ocenił, że władze w Kijowie mogłyby w przyszłości odpowiedzieć uderzeniem odwetowym na państwo, którego politykę uznają za zagrożenie dla Ukrainy lub sprzeczną z jej interesami. Warunkiem miałaby być współpraca takiego państwa z Rosją.
Zastrzegł przy tym, że nie chodzi wyłącznie o państwa europejskie. Zapowiedział, że podobne działania mogłyby w przyszłości objąć kraje położone daleko poza kontynentem. Nawet spoza Europy.
