Portal Politico Europe opublikował w Wigilię materiał pod tytułem „Jak skrajna prawica ukradła Boże Narodzenie„. Hannah Roberts, rzymska korespondentka portalu, twierdzi w nim, że partie „skrajnie prawicowe” zawłaszczają święta, przedstawiając Boże Narodzenie jako symbol zagrożonej cywilizacji chrześcijańskiej. Teza ta wywołała falę kpin w mediach społecznościowych i konserwatywnych portalach na całym świecie. Artykuł stanowi kolejny przykład oderwania lewicowych elit medialnych od rzeczywistości kulturowej Europy i absurdalnej próby stygmatyzacji ludzi celebrujących własne tradycje religijne.
Politico odkrywa Amerykę: chrześcijanie celebrują Boże Narodzenie
Roberts pisze, że partie „skrajnie prawicowe” przedstawiają Boże Narodzenie jako marker cywilizacji chrześcijańskiej znajdującej się pod zagrożeniem. Problem w tym, że Boże Narodzenie własnie tym jest od dwóch tysięcy lat – nazwa święta pochodzi od Chrystusa, a jego istotą jest celebracja narodzin Jezusa. Komentatorzy zwracają uwagę, że nazwa „Christmas” wprost zawiera słowo „Christ” – Chrystus, co czyni tezę o „przerabianiu” świąt na chrześcijańskie szczególnie absurdalną. W języku polskim Boże Narodzenie ma jeszcze mocniejszy wydzwięk religijny.
Jako główny przykład „zawłaszczania” święta przez chrześcijan, Politico podaje premier Włoch Giorgię Meloni, która broni publicznego wystawiania szopek bożonarodzeniowych. Meloni pytała retorycznie: „Jak moja kultura może kogoś obrazić?” w odniesieniu do szopek w przestrzeni publicznej. Portal przedstawia jej działania jako zagrożenie, choć Włochy są krajem katolickim z wielowiekową tradycją świętowania Bożego Narodzenia. Roberts sugeruje, że tradycyjne celebrowanie świąt to strategia polityczna, nie autentyczna praktyka religijna.
Reakcje na publikację były bezlitosne. Komentator polityczny Michael Knowles sarkastycznie stwierdził: „Skrajna prawica twierdzi teraz, że Boże Narodzenie jest chrześcijańskie!”, podczas gdy tysiące użytkowników mediów społecznościowych wyśmiewały absurdalność tezy o „kradzieży” świąt przez chrześcijan. Robby Starbuck zauważył w swoim poście, że media definiują jako „skrajnie prawicowe” normalne działania: ćwiczenia fizyczne, świętowanie Bożego Narodzenia, posiadanie dużej rodziny, sprzeciw wobec nielegalnej imigracji.
Lewica traci monopol na definiowanie świąt… i rozpacza
Artykuł Politico stanowi histeryczną reakcję lewicy na zjawisko, które obserwujemy w całej Europie: chrześcijanie zaczynają otwarcie bronić swoich tradycji po latach cichego ustępowania wobec politycznej poprawności. Partia Bracia Włosi organizuje festiwal bożonarodzeniowy Atreju, który w 2025 roku obejmował wizyty Świętego Mikołaja, lodowisko i choinkę w barwach włoskiej flagi. Dla Politico to „spektakl” i niebezpieczne zjawisko. Dla milionów Europejczyków – normalna celebracja kultury.
Roberts przyznaje w swoim tekście, że lewica ma problem z religią w przestrzeni publicznej. Autorka stwierdza wprost, że strategia prawicy „działa ze względu na dyskomfort lewicy wobec religii w życiu publicznym”. To niezamierzone przyznanie się do prawdziwego problemu: to nie prawica „zawłaszcza” święta, to lewica przez lata systematycznie usuwała chrześcijaństwo z przestrzeni publicznej, zastępując je neutralnym językiem „sezonu świątecznego”.
Przykłady tej kampanii są liczne. W 2015 roku sieć Starbucks wywołała kontrowersję, zastępując tradycyjne kubki świąteczne prostymi czerwonymi. Szopki bożonarodzeniowe nie są powszechnie dozwolone na terenach publicznych, mimo chrześcijańskich korzeni wielu zachodnich krajów. Francuskie National Rally i hiszpańskie Vox sprzeciwiają się próbom zastąpienia symboli religijnych „neutralnym językiem sezonowym”.
Politico cytuje Daniele Albertazziego z Uniwersytetu Surrey, który twierdzi, że radykalna prawica po 2010 roku zaczęła wykorzystywać „kulturowe chrześcijaństwo” jako marker tożsamości wobec postrzeganych zagrożeń, szczególnie po islamskich atakach terrorystycznych. Ekspert pomija istotny kontekst: te „postrzegane zagrożenia” to realne ataki na jarmarki bożonarodzeniowe i próby eliminowania chrześcijańskich symboli z przestrzeni publicznej.
„Wojna kulturowa” jako projekcja: kto naprawdę atakuje tradycję
Ironia materiału Politico polega na tym, że jego autorka demaskuje samą siebie. Roberts twierdzi, że nie ma „wrogiej, świeckiej lewicy”, podczas gdy pisze właśnie taki tekst – atakując chrześcijan za celebrowanie własnych świąt. Projekt lewicy jest jasny: wyprzeć chrześcijaństwo z przestrzeni publicznej, zastąpić je neutralną „różnorodnością”, a każdą obronę tradycji nazwać ekstremizmem.
Rzeczywistość europejskich jarmarków bożonarodzeniowych dowodzi, kto naprawdę prowadzi wojnę z Bożym Narodzeniem. W grudniu 2016 roku terrorysta wjechał ciężarówką w jarmark bożonarodzeniowy na placu Breitscheidplatz w Berlinie, zabijając 12 osób i raniąc 56. W 2023 roku władze odkryły plan dwóch zradykalizowanych nastolatków, w tym jednego z Afganistanu, którzy planowali wjechać pojazdem wypełnionym materiałami wybuchowymi w lokalny jarmark bożonarodzeniowy w Leverkusen. W grudniu 2024 roku saudyjski lekarz wjechał BMW w jarmark w Magdeburgu z prędkością 50 km/h, zabijając 6 osób i wielu raniąc.
Skutki tych ataków są dramatyczne. Miasto Overath odwołało jarmark bożonarodzeniowy po 18 miesiącach negocjacji z władzami miasta w sprawie pokrycia kosztów zabezpieczeń. Wymagania były rozległe – betonowe bariery zapobiegające atakom pojazdów, systemy monitoringu i uzbrojeni strażnicy rozmieszczeni na całym jarmarku, ale miasto odmówiło wpłacenia nawet euro. Podobnie postąpiło Kerpen, Drezno zamknęło kilka mniejszych jarmarków.
Organizatorzy jarmarku w Berlinie wydają prawie 200 tysięcy euro tylko na prywatną ochronę. Drezno wydało ponad 2 miliony euro na rozszerzenie zabezpieczeń wokół jarmarków bożonarodzeniowych, a Magdeburg 250 tysięcy euro na wzmocnienie bezpieczeństwa w sezonie. Sondaż YouGov przeprowadzony dla niemieckiej agencji prasowej DPA wykazał, że 62% Niemców obawia się ataku terrorystycznego na jarmarku bożonarodzeniowym.
Podczas gdy jarmarki bożonarodzeniowe wymagają betonowych barier i uzbrojonych strażników, Politico atakuje tych, którzy bronią chrześcijańskiego charakteru tych wydarzeń. Oto prawdziwa wojna kulturowa: lewica sprowadza do Europy miliony migrantów z krajów muzułmańskich, po czym oskarża Europejczyków o ekstremizm, gdy ci próbują zachować swoją tożsamość i bezpieczeństwo.
Kiedy obrona tożsamości staje się „ekstremizmem”
Mechanizm stygmatyzacji zastosowany przez Politico jest prosty: każda obrona tradycji chrześcijańskiej automatycznie oznacza przynależność do „skrajnej prawicy”. Roberts nie definiuje tego terminu precyzyjnie, pozwalając sobie na etykietowanie jako ekstremistów wszystkich, którzy nie zgadzają się z sekularyzacją Europy.
Giorgia Meloni, demokratycznie wybrana premier Włoch z poparciem 26% wyborców w 2022 roku, zostaje przedstawiona jako groźna postać. Posłanka z Braci Włoch Marta Schifone wyjaśnia: „Dla nas tradycje reprezentują nasze korzenie, kim jesteśmy, kim byliśmy i historię, która uczyniła nas tym, czym jesteśmy dzisiaj. Te korzenie muszą być celebrowane i absolutnie bronione”. Politico interpretuje to jako niebezpieczny nacjonalizm.
Senator Lucio Malan z Braci Włoch powiedział na festiwalu: „Nie wstydzimy się mówić 'Wesołych Świąt’. Zawsze promowałem wolność religijną i wiem, że nie wszyscy są chrześcijanami. Ale Boże Narodzenie to święto, na którym ludziom najbardziej zależy. Nie zapominajmy o jego pochodzeniu”. Dla Politico takie stwierdzenia są kontrowersyjne. Dla większości Europejczyków – oczywiste.
Roberts sugeruje, że politycy prawicy nie są „szczególnie pobożni” i wykorzystują chrześcijaństwo jako „cywilizacyjny skrót myślowy, który rysuje granicę między 'nami’ i 'nimi'”. Ten argument odsłania prawdziwe intencje lewicy: chodzi nie tylko o sekularyzację przestrzeni publicznej, ale o zakaz używania chrześcijaństwa jako elementu tożsamości narodowej. Europa ma się wyrzec swoich korzeni w imię abstrakcyjnej „otwartości”.
Hipokryzja progresywnej narracji o „różnorodności”
Politico i podobne portale agresywnie bronią prawa muzułmanów do publicznego manifestowania swojej wiary, potępiają islamofobię i celebrują islamskie święta w przestrzeni publicznej. Jednocześnie chrześcijanie broniący swoich tradycji są przedstawiani jako ekstremistyczni nacjonaliści.
W Wielkiej Brytanii król Karol III aktywnie promuje dialog międzyreligijny, głównie z islamem. Król Karol został nazwany „islamofilskim” przez krytyków jego polityki religijnej. Podczas gdy islamskie tradycje są podtrzymywane i promowane przez ulegające im władze, tradycje chrześcijańskie są systematycznie usuwane ze szkół, muzeów, a nawet kościołów, które uległy lewicowej subwersji.
W Brukseli, siedzibie Unii Europejskiej, w grudniu 2025 roku grupy islamistów zaatakowały jarmark bożonarodzeniowy, zmuszając chrześcijańskie rodziny do ucieczki w strachu. W Mediolanie islamscy agitatorzy zakłócili uroczystości, wspinali się na posągi, narzucali palestyńskie flagi celebrującym i puszczali głośną muzykę, by zastraszać rodziny uczestniczące w jarmarku. O tych incydentach Politico milczy.
Reakcje czytelników na materiał Politico były miażdżące. Komentatorzy wskazywali, że media definiują jako „skrajnie prawicowe” podstawowe elementy normalnego życia: posiadanie rodziny, ćwiczenia, jedzenie mięsa, tradycyjne związki. Jeden z użytkowników podsumował: „Więc normalne równa się skrajnie prawicowe? Zgadza się, jestem skrajnie prawicowy”. Lewica straciła kontakt z rzeczywistością do tego stopnia, że europejska większość stała się dla niej ekstremizmem.
Boże Narodzenie przetrwa wojnę kulturową Politico
Ostatecznie materiał Politico odsłania nie tyle prawdę o europejskiej prawicy, co głębokie oderwanie lewicowych elit medialnych od społeczeństw, które chcieliby reprezentować. Meloni pozostaje popularną polityczką, której rząd jest opisywany jako trzeci najdłuższy w historii Republiki Włoskiej. Jej obrona tradycji chrześcijańskich rezonuje z milionami Włochów, którzy nie chcą, by ich kultura została wymazana w imię abstrakcyjnego multikulturalizmu.
Dane pokazują, że Europejczycy masowo wspierają zachowanie tradycji bożonarodzeniowych. Jarmarki, mimo kosztów bezpieczeństwa i zagrożeń terrorystycznych, przyciągają miliony odwiedzających. Berlińskie jarmarki pozostają popularne mimo wysokich kosztów bezpieczeństwa, a turyści nadal tłumnie je odwiedzają. Chrześcijaństwo w Europie nie jest martwe, choć lewicowe media desperacko próbują je pogrzebać.
Oddolne inicjatywy w całej Europie pokazują, że ludzie nie zamierzają rezygnować ze swojej tożsamości. Ruchy obywatelskie domagają się ochrony szopek bożonarodzeniowych, zachowania tradycyjnej terminologii, zabezpieczenia jarmarków przed atakami. Politycy, którzy jak Meloni otwarcie bronią chrześcijaństwa, cieszą się rosnącym poparciem.
Próba demonizacji chrześcijan przez Politico i podobne im media jest skazana na porażkę z prostego powodu: nie da się przekonać ludzi, że celebrowanie własnych świąt to ekstremizm. Boże Narodzenie było i pozostanie najważniejszym świętem dla setek milionów Europejczyków. Żadna ilość propagandy lewicowych portali tego nie zmieni.
Artykuł Hannah Roberts pokazał w sposób niezamiwerzony, że lewica wie, że traci kontrolę nad narracją kulturową. Przez dekady narzucała skutecznie swoją wizję „neutralnej” przestrzeni publicznej, wypierając chrześcijaństwo na margines. Teraz, gdy Europejczycy zaczynają się bronić przed tą indoktrynacją, wpadła w panikę i sięga po sprawdzone narzędzie: stygmatyzację. Problem w tym, że nazywanie setek milionów chrześcijan „skrajną prawicą” za celebrowanie Bożego Narodzenia przestało działać. Ludzie zobaczyli, kim naprawdę są ekstremiści w tej wojnie kulturowej.
