W uroczystościach 81. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau wzięło udział 21 ocalałych więźniów i prezydent Karol Nawrocki, który wygłosił przemówienie o niepokojącym braku rozliczenia sprawców Holokaustu. Głowa państwa podkreśliła, że tylko 15 procent oprawców z niemieckich obozów koncentracyjnych zostało pociągniętych do odpowiedzialności, a Niemcy do dziś nie wypłaciły Polsce reparacji wojennych. Wydarzenie odbyło się w budynku Centralnej Sauny w Birkenau, gdzie centrum uwagi stanowiły świadectwa ocalałych, w tym 97-letniego Bernarda Offena.
Tylko 15 procent sprawców odpowiedziało – prezydent o zapomnianej sprawiedliwości
Świat nie może być obojętny na to, co działo się po roku 1945. Tylko 15 procent sprawców z niemieckich obozów koncentracyjnych odpowiedziało – mówił prezydent Karol Nawrocki podczas ceremonii w Muzeum Auschwitz.
Jego słowa uderzyły w sedno problemu, który przez dziesięciolecia był przemilczany przez społeczność międzynarodową. Po roku 1945 pamiętaliśmy o ofiarach, ale zapomnieliśmy o sprawcach – podkreślił Nawrocki. Prezydent zwrócił uwagę na paradoks powojenny: przez siedem dekad po zakończeniu wojny organizacje międzynarodowe skupiały się na budowaniu pokoju, ale zaniedbały podstawowy obowiązek – doprowadzenie do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za masową zagładę.
Świat odwracał przez wiele lat głowę od tej strasznej tragedii, zaznaczył prezydent. Nawrocki skrytykował Organizację Narodów Zjednoczonych, wskazując, że mimo jej funkcjonowania i braku wojny światowej po 1945 roku, nie udało się przez dekady doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości większości zbrodniarzy. Auschwitz nazwał symbolem tej obojętności świata wobec potrzeby wymierzenia sprawiedliwości.
Niemcy do dziś nie zapłaciły reparacji
Państwo niemieckie do dziś nie zapłaciło Polsce reparacji za zło II wojny światowej. Tak nie buduje się świata pokoju – oświadczył prezydent Nawrocki. Te słowa padły w miejscu, gdzie między 1940 a 1945 rokiem Niemcy zgładzili ponad milion ludzi.
Prezydent przedstawił jasną wizję powojennej odpowiedzialności: Za każdą zbrodnię i za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić. Wtedy dopiero będziemy mogli mieć poczucie, że wykonaliśmy swój współczesny obowiązek. Według Nawrockiego brak rozliczenia finansowego i moralnego między państwami uniemożliwia prawdziwe pojednanie.
Kwestia reparacji wojennych pozostaje jednym z nierozwiązanych problemów między Polską a Niemcami. Podczas II wojny światowej Polska poniosła straty w wysokości szacowanej na setki miliardów dolarów w dzisiejszych wartościach, włączając straty materialne, infrastrukturę oraz życie ponad sześciu milionów obywateli. Nawrocki wiąże brak reparacji bezpośrednio z niemożnością zbudowania trwałego pokoju opartego na sprawiedliwości.
Naród niemiecki poparł narodowy socjalizm – lekcja z historii
To naród niemiecki poparł narodowy socjalizm – powiedział prezydent Nawrocki, przypominając o zbiorowej odpowiedzialności za wybory polityczne społeczeństwa Trzeciej Rzeszy. Prezydent podkreślił, że świat przyglądał się, co dzieje się w III Rzeszy, co się dzieje w Polsce, ginęli Polacy, potem rozpoczął się Holocaust wymierzony w naród żydowski.
Nawrocki określił Auschwitz jako dowód narodowo-socjalistycznej ideologii, która znalazła dom w konkretnym państwie i symbolem obojętności. Te słowa odnoszą się do historycznego kontekstu – NSDAP zdobyła władzę w demokratycznych wyborach w 1933 roku, uzyskując poparcie milionów Niemców. Późniejsze referenda i wybory, choć nie w pełni demokratyczne, także wskazywały na szerokie i masowe poparcie społeczne dla polityki Hitlera.
Prezydent zwrócił uwagę na mechanizm, który doprowadził do tragedii: społeczeństwo obserwujące stopniową eskalację przemocy, od dyskryminacji prawnej przez pogromy, aż po masową zagładę. Między 1933 a 1939 rokiem świat miał możliwość reakcji na nasilające się prześladowania – najpierw Żydów w samych Niemczech, później w Austrii, a następnie w okupowanych częściach Czechosłowacji.
21 ocalałych świadków i głos 97-letniego Bernarda Offena
Tegoroczne obchody przyjęły nową formułę. Po raz pierwszy w historii uroczystości tak szeroko wykorzystano nagrane wcześniej relacje ocalałych od Zagłady. Głos zabiorą byli więźniowie, między innymi więzień pięciu niemieckich obozów, 97-letni Bernard Offen – zapowiedział dyrektor Muzeum Auschwitz Piotr Cywiński.
Bernard Offen urodził się w 1929 roku w Krakowie. Podczas niemieckiej okupacji przebywał w tamtejszym getcie, a później był więźniem między innymi obozów Płaszów, Mauthausen, Auschwitz i Dachau. Jego matka Rochme Gittel Schiffer oraz siostra Miriam zostały deportowane prawdopodobnie do obozu zagłady Bełżec. Ojciec zginął w komorze gazowej w Auschwitz-Birkenau. Po wojnie Bernard wraz z braćmi Samem i Natanem wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.
Od lat 90. Offen angażuje się w działalność edukacyjną dotyczącą II wojny światowej i totalitaryzmów. Od 1991 roku spędza letnie miesiące w Krakowie, prowadząc wycieczki po dawnym getcie, obozie Płaszów i Auschwitz-Birkenau. W 1992 roku złożył niemal ośmiogodzinne świadectwo dla Oral History Project Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie.
Dyrektor Cywiński wyjaśnił zmianę formuły obchodów: Pomału ta tradycja będzie ewoluowała również w kierunku wykorzystania tego, co nam mówili w przeszłości. To jest ogromna spuścizna i tego nie można chować gdzieś w jakichś archiwach czy bibliotekach. Muzeum posiada dziesiątki tysięcy godzin nagranych relacji ocalałych, które stanowią bezcenny materiał historyczny i edukacyjny dla przyszłych pokoleń.
Załmen Gradowski i Sonderkommando – świadkowie z piekła rodem
Podczas ceremonii uczestnicy usłyszeli fragmenty zapisków zgładzonego w obozie Załmena Gradowskiego, żydowskiego więźnia Auschwitz II-Birkenau i członka Sonderkommando. Gradowski został deportowany wraz z całą rodziną z getta w Grodnie do Auschwitz w grudniu 1942 roku.
Jego najbliżsi – rodzice i żona – zostali zamordowani w komorze gazowej natychmiast po przybyciu do obozu. Sam Gradowski trafił do Sonderkommando, specjalnej grupy więźniów, zmuszonych do pracy w komorach gazowych i krematoriach, przede wszystkim do spalania zwłok ofiar. Członkowie Sonderkommando wykonywali najbardziej przerażające zadania – segregowali mienie zamordowanych, wyciągali zwłoki z komór gazowych, wyrywali złote zęby, obcinali włosy i palili ciała w piecach krematoryjnych.
Chcąc ocalić pamięć o swoich najbliższych i poinformować świat o Zagładzie, Załmen Gradowski sporządzał w obozie notatki. Jego teksty pisane były w języku jidysz, często w emocjonalnym, poetyckim stylu. Paradoksalnie, w piekle Auschwitz narodził się pisarz – Załmen Gradowski.
Pierwszy rękopis Gradowskiego został odnaleziony wkrótce po wyzwoleniu KL Auschwitz. Członek Sonderkommando, Szlomo Dragon, który uciekł podczas marszu ewakuacyjnego, znając dokładne miejsce ukrycia rękopisu Gradowskiego na terenie krematorium III, osobiście wydobył go z ziemi w dniu 5 marca 1945 roku.
Załmen Gradowski zginął prawdopodobnie 7 października 1944 roku podczas buntu Sonderkommando w krematorium IV. Członkowie tej grupy, wiedząc że prawdopodobnie zostaną wkrótce zamordowani przez SS (esesmani regularnie likwidowali członków Sonderkommando, aby nie pozostawić świadków), zdecydowali się na desperacką próbę powstania. Spełniło się jednak jego marzenie – rękopisy przetrwały i stanowią dziś jedno z najważniejszych świadectw Holokaustu, napisane w samym jego centrum.
1,1 miliona zamordowanych – bilans zbrodni, której świat nie chciał zobaczyć
27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła obóz Auschwitz. Odnalazła około 7 tysięcy wycieńczonych więźniów, którzy nie zostali wcześniej ewakuowani podczas marszów śmierci. Do tego momentu w Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 miliona ludzi, w tym około 1 miliona Żydów.
Skala tragedii obejmowała różne grupy narodowościowe. Zginęło w obozie 70 tysięcy Polaków, 21 tysięcy Romów, 14 tysięcy sowieckich jeńców wojennych i około 12 tysięcy więźniów innych narodowości, między innymi Czechów, Białorusinów, Jugosłowian, Francuzów, Niemców i Austriaków.
Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, by więzić w nim Polaków. Pierwszy transport z Tarnowa liczący 728 więźniów przybył 14 czerwca 1940 roku. Przez pierwsze dwa lata Auschwitz był przede wszystkim obozem koncentracyjnym dla polskich więźniów politycznych, członków ruchu oporu, inteligencji.
Dwa lata później utworzyli Auschwitz II-Birkenau, w którym wybudowali infrastrukturę do zabijania na masową skalę Żydów, przede wszystkim komory gazowe i krematoria. Od wiosny 1942 roku Auschwitz-Birkenau stał się głównym miejscem realizacji „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – nazistowskiego planu wymordowania wszystkich Żydów Europy.
W 2005 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Data ta upamięnia wyzwolenie Auschwitz, które stało się symbolem Zagłady. Dziś Miejsce Pamięci odwiedza rocznie ponad dwa miliony osób z całego świata, co czyni je jedną z najważniejszych instytucji edukacyjnych o Holokauście.
Pierwszy transport i rtm. Witold Pilecki – polska pamięć o Auschwitz
Przed główną ceremonią prezydent Nawrocki złożył kwiaty przy tablicy upamiętniającej pierwszy transport do obozu. 14 czerwca 1940 roku do Auschwitz deportowano 728 Polaków z więzienia w Tarnowie. Byli to w większości młodzi mężczyźni, często związani z polskim ruchem oporu lub aresztowani w obławkach.
Więźniowie zostali przewiezieni do budynku dawnej łaźni żydowskiej w Tarnowie, gdzie spędzili noc przed deportacją. Następnego dnia kolumna ruszyła ulicami miasta na dworzec kolejowy. Esesmanów zastępca komendanta obozu Karl Fritzsch powitał ich słowami: „Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia, jak przez komin”.
Z pierwszego transportu przeżyło około 200-300 więźniów. W samym Auschwitz zginęło około 200 osób z tej grupy. Pozostali umierali w innych obozach lub podczas ewakuacji w końcowej fazie wojny.
Prezydent stanął również przed pomnikiem rtm. Witolda Pileckiego przy Małopolskiej Uczelni Państwowej. Pilecki, oficer Związku Walki Zbrojnej (późniejszej Armii Krajowej), dobrowolnie poddał się aresztowaniu podczas łapanki w Warszawie 19 września 1940 roku. Trafił do Auschwitz jako Tomasz Serafiński – pod fałszywym nazwiskiem.
W obozie Pilecki stworzył Związek Organizacji Wojskowej, który działał w systemie konspiracyjnych „piątek” – małych grup działających niezależnie, aby ograniczyć straty w razie dekonspiracji. Organizacja przekazywała raporty o zbrodniach niemieckich dowództwu Armii Krajowej w Warszawie i dalej, do rządów aliantów.
W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku Pilecki wraz z dwoma współwięźniami – Edwardem Ciesielskim i Janem Redzejiem – uciekł z obozu. Napisał następnie obszerne raporty dokumentujące terror w Auschwitz i masową zagładę Żydów. Po wojnie został aresztowany przez komunistyczną bezpiekę, oskarżony o szpiegostwo na rzecz zachodu i skazany na śmierć. Stracono go 25 maja 1948 roku w więzieniu na Mokotowie.
