Trwa najgłębszy od lat kryzys w relacjach Warszawy z Kijowem. Tegoroczna rocznica Krwawej Niedzieli wypadła właśnie w tym momencie. Kilka tygodni wcześniej prezydent Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Wkrótce potem Parlament Europejski przyjął rezolucję krytykującą Ukrainę za upamiętnianie UPA. W tym napiętym kontekście cztery czołowe ukraińskie redakcje opisały 11 lipca po swojemu, przedstawiając rzeź wołyńską jako obustronny konflikt, za który winę mieli ponosić przede wszystkim mityczni naziści.
Napięta rocznica na tle kryzysu Warszawa-Kijów
Napięcie między Warszawą a Kijowem narasta od kilku miesięcy. Zaczęło się, gdy Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię Bohaterów UPA. Ukraiński przywódca tłumaczył decyzję przywróceniem historycznych tradycji narodowego wojska oraz uhonorowaniem żołnierzy broniących niepodległości kraju. W Polsce decyzja wywołała sprzeciw zarówno rządu, jak i Pałacu Prezydenckiego.
Kilkanaście dni później prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Nawrocki zapewnił, że decyzja nie jest wymierzona w naród ukraiński i nie zmienia kierunku polskiego wsparcia dla Ukrainy w wojnie z Rosją. Kilku byłych ukraińskich prezydentów zrzekło się w odpowiedzi własnych polskich odznaczeń, a Zełenski zrezygnował z udziału w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Krótko przed rocznicą Krwawej Niedzieli podobne stanowisko zajął Parlament Europejski, przyjmując rezolucję krytyczną wobec Ukrainy.
Krwawa Niedziela w liczbach
Krwawa Niedziela wyznaczyła punkt kulminacyjny ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu. Do kulminacyjnych mordów doszło 11 lipca 1943 roku, gdy oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały niemal 100 polskich miejscowości. Wśród zabitych były przede wszystkim kobiety i dzieci.
Historycy szacują, że w całej zbrodni wołyńskiej zginęło od 50 do 120 tysięcy Polaków, a w odwecie od 2 do 3 tysięcy Ukraińców, głównie bandyci z UPA jak i wspierająca ich ludność cywilna. Rzeź wołyńska ma w Polsce status ludobójstwa. Sejm ustanowił dzień 11 lipca świętem państwowym, nazwanym Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. Ukraińska strona konsekwentnie unika w oficjalnych ocenach słowa ludobójstwo, mówiąc raczej o tragedii lub konflikcie wołyńskim.
Ukraiński nadawca publiczny Suspilne obarcza winą… Niemców
Ukraiński państwowy nadawca Suspilne poświęcił rocznicy obszerny materiał tłumaczący czytelnikom, czym była tragedia wołyńska. Redakcja napisała, że polska historiografia twierdzi, jakoby 11 lipca 1943 roku doszło rzekomo do fali mordów ludności polskiej na zachodniej Ukrainie. Użycie słowa rzekomo od razu podważa polską wersję wydarzeń.
Dalej ukraińska rządowa propaganda za pośrednictwem Suspilne twierdzi, że „UPA sprzeciwiała się Armii Krajowej w warunkach walki partyzanckiej”, co miało prowadzić do ofiar po obu stronach konfliktu. Państwowy nadawca dodał, że konfrontację ukraińsko-polską napędzały ówczesne reżimy totalitarne, nazistowski i komunistyczny, dążące do osłabienia podziemia obu narodów. W tym ujęciu, zgodnym z oficjalną propagandą ukraińskich władz, odpowiedzialność za Krwawą Niedzielę rozkłada się na strony trzecie, a nie na ukraińskich sprawców tych mordów. Z materiału Suspilne trudno dowiedzieć się cokolwiek o skali mordów dokonanych przez stronę ukraińską, za to UPA wyłania się z niego jako szlachetna organizacja walcząca z Armią Krajową o niepodległość Ukrainy.
Portal New Voice of Ukraine i teoria wyborczego pretekstu
Portal New Voice of Ukraine, opisując polskie obchody, także zamieścił notę historyczną nazywającą wydarzenia z 1943 roku tragedią wołyńską. Redakcja określiła ten okres jako trudny w relacjach ukraińsko-polskich, którego „odmienna interpretacja” zaostrza dziś stosunki między krajami niemal do granic możliwości.
Portal poszedł jednak dalej, sugerując, że nadanie ukraińskiej jednostce imienia Bohaterów UPA polskie władze wykorzystały jako pretekst do nowej fali nastrojów antyukraińskich. NVoU powiązało to wprost z jesiennymi wyborami w Polsce, zaplanowanymi na październik 2027 roku. Według tej interpretacji polska reakcja na decyzję Zełenskiego miała służyć przede wszystkim kalkulacji politycznej przed głosowaniem.
Portal Espreso i teatralna opowieść o ekshumacjach
Najobszerniejszy komentarz upamiętnieniu ofiar Rzezi Wołyńskiej poświęcił portal Espreso. Redakcja napisała o „niemal teatralnej” opowieści związanej z ekshumacjami, na które od dawna nalegała strona polska przekonana, że szczątki dziesiątek tysięcy torturowanych rodaków wciąż leżą na ukraińskiej ziemi. Espreso zapewniło przy tym, że Ukraina potraktowała te oczekiwania ze zrozumieniem i wydała zgodę na prace.
Część prac ekshumacyjnych już się zakończyła, a według ekspertów cytowanych przez portal ich wyniki nie były takie, jakich spodziewali się polscy politycy. Espreso podkreśliło, że ukraiński Instytut Pamięci Narodowej nadal wydaje nowe zezwolenia na prace, by udowodnić Polakom zaangażowanie Ukrainy w ustalanie prawdy historycznej.
Espreso nie sprecyzowało jednak, na czym te niesatysfakcjonujące dla Polski wyniki miałyby polegać. W dawnej wsi Puźniki polski Instytut Pamięci Narodowej zidentyfikował już osiem ofiar UPA. W tej miejscowości zginęło w 1945 roku około osiemdziesięciu osób. W okolicach Ostrówki i Woli Ostrowieckiej odnaleziono dotąd szczątki ponad 650 osób. Trwają też poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Zginęło tam w lutym 1944 roku około 850 Polaków.
Wiatrowicz atakuje rzecznika prezydenta Nawrockiego
Portal Ukrainska Prawda przeprowadził wywiad z Władimirem Wiatrowiczem, byłym szefem ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej z lat 2014-2019. Wiatrowicz mówił w nim o dorastaniu Ukraińców do pisania własnej historii, zamiast przyjmowania ocen narzucanych przez innych. Stwierdził też, że Ukraina może dziś napisać swoją wersję dziejów, ponieważ, jak ocenił, jest w stanie wygrać toczącą się wojnę. W tej logice zatem o kształcie historii ma decydować nie ustalona obiektywna prawda, lecz wynik wojny.
Zapytany o krytyczną ocenę ustawy o Panteonie Narodowym, sformułowaną przez Kancelarię Prezydenta, Wiatrowicz odpowiedział personalnym atakiem na rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza. Nazwał polską reakcję histerią, dodając, że „histeria, niestety, deformuje mózgi wielu ludziom”.
Co odpowiada polska strona
Symbolicznym centrum polskich obchodów był Zespół Cerkiewny w Radrużu na Podkarpaciu, gdzie w 1944 roku ukraińscy nacjonaliści zamordowali polskich mieszkańców wsi. Prezydent Nawrocki złożył tam wieńce i przywołał w przemówieniu słowa Zbigniewa Herberta o tym, że niewiedza o zaginionych podważa realność świata. Prezydent mówił o 120 tysiącach zamordowanych polskich cywilów, apelując, by nie mylić pojednania z amnezją.
Kosiniak-Kamysz, przebywający tego dnia na Wołyniu, zaapelował do władz w Kijowie o pełne upamiętnienie ofiar i możliwość ich godnego pochówku. Nazwał to jedenastym przykazaniem, podkreślając, że tylko prawda oraz godne upamiętnienie wszystkich ofiar mogą prowadzić do trwałego pojednania. Premier Donald Tusk zapowiedział w internetowym wystąpieniu budowę Muru Pamięci ofiar rzezi wołyńskiej, którą określił mianem ludobójstwa, i wezwał stronę ukraińską do rozliczenia się z historią.
