Dwa dni po amerykańskiej operacji specjalnej w Wenezueli, podczas której schwytano dyktatora Nicolása Maduro, polska odnoga Antify zorganizowała w centrum Katowic protest solidarnościowy z wenezuelskim reżimem. Organizatorzy, których Stany Zjednoczone uznały we wrześniu 2025 roku za organizację terrorystyczną, w manifeście na Facebooku wzywali do „demontażu imperialistycznej machiny śmierci”. Mimo wsparcia Śląskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej i No Borders Katowice, na Plac Kwiatowy przyszło zaledwie 19 osób z 29 deklarujących udział w internecie.
Antifa organizuje obronę wenezuelskiego dyktatora w Katowicach
Demonstracja pod hasłem „Nie dla imperialistycznej napaści! Katowice solidarne z Wenezuelą!” odbyła się 6 stycznia 2025 roku na Placu Kwiatowym w Katowicach. Głównym organizatorem był ruch Antifa, który prezydent Donald Trump oficjalnie uznał za organizację terrorystyczną dekretem wykonawczym z 22 września 2025 roku. W dokumencie podpisanym przez amerykańskiego przywódcę określono Antifę jako „militarystyczne, anarchistyczne przedsięwzięcie, które otwarcie nawołuje do obalenia rządu Stanów Zjednoczonych”.
Wydarzeniu na Facebooku wsparcie zadeklarowało Śląskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej oraz No Borders Katowice. Łącznie zainteresowanie manifestacją w internecie wyraziło 29 osób – 9 potwierdziło udział, aż 20 rozważało wzięcie w nim udziału. Rzeczywista frekwencja okazała się jednak jeszcze bardziej rozczarowująca dla organizatorów: na miejsce przybyło zaledwie 19 demonstrantów. To jeden z najsłabszych wyników mobilizacyjnych skrajnej lewicy w Katowicach w ostatnich latach, pokazujący przepaść między retoryką a rzeczywistym poparciem społecznym dla tego typu inicjatyw.
„Zbombardowali Wenezuelskie miasta” – manifest oparty na rosyjskiej propagandzie
Treść ogłoszenia opublikowanego na Facebooku przez organizatorów wykorzystywała retorykę wzorowaną na propagandzie kremlowskiej. „Wczoraj jankesi zbombardowali Wenezuelskie miasta — w tym stolice kraju Caracas i porwali głowę państwa wraz z rodziną” – pisali w manifeście, stosując pogardliwe określenie „jankesi” w odniesieniu do Amerykanów. Rzeczywistość wyglądała nieco inaczej: 3 stycznia 2026 roku Stany Zjednoczone przeprowadziły operację specjalną o kryptonimie „Absolute Resolve”, podczas której przeprowadzono naloty na infrastrukturę wojskową i schwytano dyktatora Nicolása Maduro wraz z żoną Cilią Flores.
Organizatorzy protestu przedstawili listę krajów, które rzekomo padły ofiarą amerykańskiej agresji: „Ostatnio Palestyna, Liban, Jemen, Syria, Iran i Nigeria, teraz Wenezuela”. To zestawienie nieprzypadkowo pokrywa się z narracją rozpowszechnianą przez rosyjskie media propagandowe i reżimy wrogo nastawione do Zachodu. Manifest zawierał pięć żądań, w tym „natychmiastowe zaprzestanie wszelkich form agresji wobec Wenezueli”, „zniesienie sankcji ekonomicznych” oraz „ukaranie sprawców i demontaż imperialistycznej machiny śmierci”. Sformułowania te brzmią jak przetłumaczone wprost z materiałów rosyjskiej propagandy.
Nicolás Maduro – dyktator, który sfałszował wybory i zrujnował kraj
Nicolás Maduro, którego katowicka Antifa próbowała bronić przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, to postać odpowiedzialna za bezprecedensowy kryzys w Wenezueli. Podczas wyborów prezydenckich 28 lipca 2024 roku sfałszował wyniki na masową skalę. Kontrolowana przez reżim Krajowa Rada Wyborcza ogłosiła, że Maduro zdobył 51,2 procent głosów, jednak opozycja zebrała dowody z ponad 30 tysięcy komisji wyborczych pokazujące, że faktyczny zwycięzca Edmundo González Urrutia otrzymał około 67 procent głosów, a Maduro zaledwie 30 procent.
Naukowiec politolog Steven Levitsky nazwał te wybory „jednym z najbardziej rażących oszustw wyborczych w nowożytnej historii Ameryki Łacińskiej”. Departament Stanu USA odrzucił oficjalne wyniki i nie uznał Maduro za prezydenta Wenezueli. W odpowiedzi na masowe protesty po wyborach reżim aresztował ponad 1659 osób, w tym dzieci, z czego większość oskarżono o terroryzm. Amnesty International potępiła represyjne działania reżimu Maduro i zażądała poszanowania prawa do protestu.
Pod rządami Maduro Wenezuela doświadczyła jednego z najcięższych załamań gospodarczych w historii współczesnego świata. Hiperinflacja osiągnęła szczyt przekraczający milion procent. Ponad 7,9 miliona Wenezuelczyków – prawie 28 procent całej populacji kraju – uciekło za granicę w poszukiwaniu lepszych warunków życia, co czyni ten exodus największym kryzysem uchodźczym w historii Ameryki Łacińskiej. Według ONZ 82 procent populacji żyje w ubóstwie, a 53 procent w skrajnym ubóstwie. Maduro został oskarżony przez amerykański wymiar sprawiedliwości o udział w konspiracji narkotykowej i handel narkotykami.
Operacja USA w Wenezueli – kontrowersyjna czy spóźniona interwencja?
Operacja „Absolute Resolve” rozpoczęła się około drugiej w nocy czasu lokalnego 3 stycznia 2026 roku. Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły naloty na infrastrukturę wojskową w północnej Wenezueli, a jednostka zatrzymująca zaatakowała rezydencję Maduro w Caracas. W operacji uczestniczyło ponad 150 samolotów, w tym myśliwce, bombowce oraz helikoptery transportowe. Generał Dan Caine, przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów, podał, że Maduro i jego żona zostali „całkowicie zaskoczeni” podczas nalotu na ich silnie ufortyfikowaną rezydencję.
Według The New York Times co najmniej 40 osób zginęło podczas operacji, w tym cywilny i wojskowy personel wierny dyktatorowi. Wenezuelski „minister obrony” Vladimir Padrino López stwierdził, że amerykańskie śmigłowce bojowe wystrzeliły rakiety i pociski w obszarach miejskich. Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone będą „zarządzać” Wenezuelą do czasu bezpiecznej i odpowiedniej transformacji władzy, nie wykluczając dalszej obecności wojsk amerykańskich w kraju.
Operacja spotkała się z potępieniem ze strony wielu państw, w tym Brazylii, Chile, Chin, Francji, Iranu, Meksyku, Korei Północnej, Rosji, RPA i Hiszpanii. Meksyk ostrzegł, że akcja „poważnie zagraża stabilności regionu”. Z drugiej strony, przywódcy Argentyny, Francji, Niemiec, Izraela, Peru i Ukrainy pochwalili rozwój wydarzeń. Demokratyczni członkowie Kongresu USA oskarżyli sekretarza stanu Marco Rubio i sekretarza obrony Pete’a Hegsetha o kłamstwo przed Kongresem, gdy zapewniali, że celem nie jest zmiana reżimu.
