Zgoda na fotografowanie padła ustnie, podczas oficjalnej wizyty w zakładzie Master przy ulicy Lokalnej. Spółka miejska twierdzi teraz, że nie obejmowała ona prawa do publikacji wykonanych zdjęć, które 24 lipca wykonał radny Łukasz Drob. Fotografie miały dokumentować sposób i skalę gromadzenia odpadów, a spółka zasłania się teraz tajemnicą przedsiębiorstwa. Radny chciał wykorzystać je jako dowód w interpelacji o gospodarce odpadami.
Ustna zgoda miała jeden konkretny cel
Do zakładu Master przy ulicy Lokalnej Zespół do spraw odorowości wszedł 24 lipca. W grupie, która oglądała teren, znalazł się radny PiS Łukasz Drob. Zgodę na aparat wydała ustnie osoba oprowadzająca.
Fotografie miały dokumentować „stan zastany, sposób i skalę gromadzenia odpadów oraz warunki eksploatacji obiektów”, wskazał radny w interpelacji.
Skargi na odór trwają dłużej niż ten spór
Skargi na odór z rejonu zakładu składają od lat mieszkańcy Urbanowic i sąsiadującego z nimi Bierunia. Kiedyś zorganizowali nawet protest w tej sprawie.
Wizyta 24 lipca, podczas której radny robił zdjęcia, była częścią prac Zespołu do spraw odorowości. To właśnie podczas niej zwrócono uwagę na znaczne ilości odpadów zielonych zgromadzonych na otwartym terenie.
Firma, którą fotografował radny, zajmuje się czymś więcej niż samym wywozem śmieci. Master odbiera odpady komunalne, prowadzi ich selektywną zbiórkę i wytwarza energię elektryczną oraz cieplną z biogazu wysypiskowego, jak wynika z opisu spółki na jej stronie internetowej.
Około 89 procent udziałów ma gmina Tychy. Resztę dzieli między siebie osiem sąsiednich gmin, między innymi Bieruń i Łaziska Górne. Prezesem od niedawna jest Agnieszka Lyszczok. Funkcję objęła dwa dni przed wizytą zespołu, poinformował wówczas prezydent Tychów Maciej Gramatyka. Wcześniej kierowała Tyskim Zakładem Usług Komunalnych.
Radny pyta, czy odpady mieszczą się w limicie pozwolenia
Sama wizja lokalna nie rozstrzygnęła, czym właściwie były odpady zielone leżące na otwartym terenie. Mogły stanowić magazynowanie, mógł to być też element procesu przetwarzania, nie dało się tego ustalić na podstawie samych oględzin.
Dlatego w interpelacji do prezydenta Macieja Gramatyki radny domaga się sprawdzenia, czy odpady leżą wyłącznie w miejscach przewidzianych w pozwoleniu zintegrowanym zakładu i czy nie są przekraczane dopuszczalne masy ich magazynowania. Pyta też, czy prezydent, wykonując prawa udziałowe gminy, wystąpi z inicjatywą niezależnego audytu oraz zwróci się do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i marszałka województwa śląskiego o kontrolę zgodności instalacji z pozwoleniem.
Prawo kontroli radnego kończy się tam, gdzie zaczyna się tajemnica przedsiębiorstwa
Odpowiedź spółki w większości dotyczyła jednak nie odpadów, tylko samych zdjęć. „Zgoda na fotografowanie na terenie zakładu nie była i nie może być interpretowana jako zgoda na późniejsze publikowanie, rozpowszechnianie lub wykorzystywanie wykonanych materiałów we własnych celach”, wskazała w odpowiedzi prezes Agnieszka Lyszczok.
Spółka nazywa to tajemnicą przedsiębiorstwa i własnym regulaminem wewnętrznym. Prawnie jednak nie każda informacja się pod nią mieści. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji rozumie przez tajemnicę przedsiębiorstwa informacje techniczne i technologiczne, a także inne informacje organizacyjne o wartości gospodarczej, które przedsiębiorca objął realnymi działaniami zmierzającymi do zachowania ich poufności. Ta sama ustawa przewiduje też wyjątek, zgodnie z którym ujawnienie takich informacji nie jest czynem nieuczciwej konkurencji, jeśli służy ochronie interesu publicznego albo ujawnieniu nieprawidłowości.
Radny ma prawo wglądu w działalność spółek z udziałem gminy, jak wynika z ustawy o samorządzie gminnym. Musi się to jednak odbywać z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej, do której zalicza się również tajemnica przedsiębiorstwa.
Gdzie kończy się doprecyzowanie, a zaczyna cofnięcie zgody
Pięć dni po wizycie w zakładzie radny usłyszał przez telefon, że mimo wcześniejszej zgody fotografii nie powinien upubliczniać. Spółka utrzymuje teraz, że to nie było cofnięcie zgody, bo zgody na publikację nigdy nie udzielono. Było to jedynie doprecyzowanie zakresu zgody wyrażonej podczas wizyty, czytamy w odpowiedzi.
Spółka domaga się też, żeby ewentualnie już opublikowane zdjęcia zostały usunięte, wraz z pisemnym potwierdzeniem tego faktu. Prawo kontroli radnego, przypomina spółka, musi być realizowane z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej, do których zalicza się tajemnica przedsiębiorstwa, zgodnie z art. 11 ustęp 4 ustawy o samorządzie gminnym.
