Czternastego lipca nad kąpieliskiem Paprocany załopotała czerwona flaga zakazu kąpieli. To już trzeci zwrot akcji w tym samym sezonie kąpielowym w Tychach. Sinice w Jeziorze Paprocańskim wygrały pierwszą rundę już w dniu otwarcia sezonu, ustąpiły na kilka dni, po czym wróciły. Miasto od dwóch lat stosuje przeciwko nim preparat chemiczny i specjalne membrany, które kosztowały ponad sto tysięcy złotych. Efektjest mizerny.
Trzeci zwrot akcji w tym sezonie kąpielowym
Sezon kąpielowy nad Jeziorem Paprocańskim oficjalnie trwa od pierwszego lipca do trzydziestego pierwszego sierpnia, ale przez większość tego czasu w tym roku kąpiel była surowo zakazana, a plażowicze musieli zadowolić się patrzeniem na wodę z brzegu. Już w dniu inauguracji Główny Inspektorat Sanitarny stwierdził zakwit sinic i wprowadził zakaz. Badanie powtórzone trzeciego lipca dało ten sam wynik, woda pozostała nieprzydatna do kąpieli. Dopiero ósmego lipca kąpielisko otwarto, żeby po kilku dniach znowu je zamknąć. Czternastego lipca nad jeziorem ponownie zawisła czerwona flaga.
Kontakt z wodą skażoną toksynami sinic bywa niebezpieczny. Może wywołać podrażnienia skóry i zapalenie spojówek. Bywa też przyczyną dolegliwości żołądkowych, a w skrajnych przypadkach krwawej biegunki. Nad bezpieczeństwem kąpieliska czuwa Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Tychach, w skrócie MOSiR, który po każdym alarmie wywiesza czerwoną flagę.
Dlaczego sinice wciąż wygrywają
Cyjanobakterie, potocznie zwane sinicami, zasiedliły Ziemię około 3,7 miliarda lat temu. To one, jako pierwsze, uruchomiły proces fotosyntezy i nasyciły atmosferę tlenem. Dziś, zamiast wdzięczności, zbierają od ludzi cięgi za zakazy kąpieli.
Cyjanobakteriom wystarczy niewiele. Azot biorą wprost z powietrza, a energię ze słońca. Fosforu szukają w wodzie, najlepiej w dużych zbiornikach o niewielkim przepływie. Jezioro Paprocańskie, jest spore, ale z niskim przepływem, latem nagrzewa się i praktycznie stoi w miejscu, co tworzy dla sinic niemal wymarzone warunki do rozwoju przez całe tygodnie sezonu kąpielowego.
Sinice są już częścią naszej tyskiej tożsamości
Temat sinic zadomowił się w Tychach na tyle mocno, że doczekał się własnej twórczości artystycznej. Trzy lata temu na Foto Art Festiwal, pokazano zdjęcie z cyklu „Sinice”. Autor, Artur Jastrzębski, sfotografował ten zakwit jeszcze w 2012 roku. Miejscem wykonania zdjęcia było oczywiście Jezioro Paprocańskie.
Blisko sto tysięcy złotych na CyanOxide
Urząd Miasta Tychy corocznie kupuje preparat CyanOxide, chemiczny środek do zwalczania zakwitów. W 2025 roku samorząd zamówił 1500 kilogramów specyfiku. Kosztowało to niespełna 97 tysięcy złotych. W tym roku zakup powtórzono, ale cena poszła w górę.
Ubiegłego lata do preparatu chemicznego dołączyły membrany z półprzepuszczalnej geowłókniny, zamontowane przy pomostach za 14800 złotych, które miały odgradzać kąpielisko od reszty jeziora i blokować napływ sinic niesionych wiatrem i falowaniem. Rezultaty bywały różne. Dwa lata temu kąpielisko udało się otworzyć dopiero pod koniec sierpnia, ale rok później, mimo membran i chemii, zakaz trwał ponad 20 dni.
Coroczne zapowiedzi sukcesu, które nie wytrzymują próby czasu
Dwa lata temu latem ratusz ogłosił tymczasowy sukces, gdy pod koniec sezonu sanepid potwierdził, że woda znowu nadaje się do kąpieli. Rok później historia się powtórzyła, tyle że w odwrotną stronę, bo zakaz przeciągnął się na większą część wakacji. Wiosną urzędnicy ogłaszają nowy plan, latem sinice go brutalnie weryfikują.
Andrzej Dziuba, ówczesny prezydent miasta, a dziś senator RP, zapowiadał już od 2009 roku, że problem zniknie. Nie zniknął. Sinice beztrosko ignorowały kolejne pohukiwania władz miejskich przez kolejne półtorej dekady, wracając razem z każdym ciepłym latem.
Pałeczkę po Dziubie przejął Maciej Gramatyka, obecny prezydent Tychów, który postawił na chemię i inżynierię wodną. W rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, że „to jezioro powstało na Gostynce” i że rzeka niegdyś przepływała przez zbiornik razem z oczyszczalnią sitową, zanim trafiała do Paprocan. Miasto rozważa więc przywrócenie tego przepływu, choć samo przyznaje, że wykonalność projektu nie wątpliwa. Równolegle Tychy dołączyły do projektu badawczego „BIOMFILTER”, prowadzonego przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, którego celem jest opracowanie filtra usuwającego z wody nadmiar azotu i fosforu.
