Prezydent Karol Nawrocki od miesięcy nazywał ten podatek niekonstytucyjnym, a mimo to w czwartek złożył pod nim podpis. Nowa danina sięgnie 60 procent nadwyżki zysków koncernów paliwowych, a w zamian za to rząd ma teraz obniżyć ceny na stacjach do 5,19 złotego za litr. Prezydent w swoim orędziu zapowiada też wniosek do Trybunału Konstytucyjnego i żąda, by cały dochód z podatku trafił na obniżki cen paliw.
Spór o podatek dla koncernów trwa od lipca
Spór trwa od lipca. Wtedy to prezydent Nawrocki skierował pierwszą wersję tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, która zamraża przepisy jeszcze przed podpisem prezydenta, zanim w ogóle zdążą wejść w życie.
Argumentował wtedy, że przepisy działałyby wstecz, bo obejmowałyby zyski osiągnięte jeszcze przed wejściem ustawy w życie.
Sejm uchwalił ustawę ponownie 18 września, tym razem z dwiema poprawkami. Obie zgłosiła Koalicja Obywatelska. Pierwsza wydłużyła okres opodatkowania o pierwszy kwartał przyszłego roku. Druga ograniczyła podatek dla sprzedawców niebędących producentami do połowy ich rocznego zysku.
Nawrocki podpisuje ustawę, której zarzuca niekonstytucyjność
Mimo tego sporu prezydent podpisał ustawę i ogłosił to w czwartkowym orędziu do narodu. Nie wycofał przy tym żadnego zarzutu.
Zapowiedział, że mimo podpisu skieruje też tę wersję do Trybunału Konstytucyjnego, tym razem w trybie kontroli następczej, która nie wstrzymuje wejścia przepisów w życie i pozwala sędziom badać ustawę już w trakcie jej obowiązywania.
Kancelaria Prezydenta powtórzyła przy tym ten sam zarzut co w lipcu, czyli naruszenie zasady niedziałania prawa wstecz.
Koncerny oddadzą nawet 60 procent „nadwyżki” zysków
Płacić będą firmy, które w Polsce produkują paliwa ciekłe, oraz te, które sprowadzają je zza granicy na podstawie koncesji. Producenci oddadzą 60 procent od nadwyżki przychodów ponad tak zwaną marżę referencyjną. Marża referencyjna to średnia marża sprzedaży paliw sprzed roku, powiększona o 20 punktów procentowych, ale nie mniejsza niż 2 procent.
Sprzedawcy, którzy paliw nie produkują, zapłacą mniej, 50 procent, ale z limitem. Danina nie przekroczy połowy ich rocznego zysku netto.
Podatek obejmuje okres od marca tego roku do marca przyszłego. Pierwotnie miał kończyć się z końcem grudnia, ale Sejm go wydłużył, zmieniając nazwę samego aktu.
Z podatku popłyną pieniądze na program Ceny Paliwa Niżej. Szacowano wpływy na około 4 miliardy złotych, a cały program ma kosztować około 5,2 miliarda złotych. Tyle oszacowało Ministerstwo Finansów. Prawo do obniżenia akcyzy samym rozporządzeniem dostał też minister finansów.
Prezydent: Rząd ma obniżyć ceny do 5,19 złotego od razu
Prezydnet w orędziu zażądał od rządu by obniżki na stacjach ruszyły od razu i sprowadziły ceny do poziomu obiecanego w kampanii wyborczej, czyli 5,19 złotego za litr, a cała kwota z nowego podatku ma pójść właśnie na ten cel. Oczekuje on równiez większego zwrotu za paliwo rolnicze, bo wysokie ceny mocno obciążają polską wieś.
Kwotę 5,19 zł za litr obecny rząd Tuska obiecywał jeszcze w kampanii wyborczej przed objęciem władzy w grudniu 2023 roku. Donald Tusk deklarował, że wie jak jedną prostą decyzją sprawić by ceny spadły. Mimo to, ceny nieustannie rosną przekraczając okresowo kwotę nawet 9 złotych.
Prezydent wini rząd o drożyznę, nie koncerny
Winny wysokich cen jest rząd, przekonuje prezydent. To nie koncerny paliwowe ponoszą odpowiedzialność, zastrzegał w orędziu.
Użył przy tym po raz kolejny sformułowania szantaż rządu, ale zastrzegł, że nie chodzi o niego osobiście, tylko o rodziny zmagające się z cenami paliw i kosztami życia, a także o rolników i firmy transportowe.
Wysokie ceny opłacają się też Orlenowi, przekonywał prezydent Nawrocki. Droższy olej napędowy oznacza większy zysk spółki, a ten przekłada się na wyższą dywidendę dla ministra finansów. Rząd mógłby obniżyć ceny bez żadnej nowej ustawy, przekonywał Nawrocki, bo zrobił to już wcześniej, wiosną i ponownie latem.
Premier obiecuje obniżki zaraz po podpisie, Nawrocki ma kolejny pomysł
Donald Tusk zareagował jeszcze tego samego dnia. Zadeklarował, że obniżki na stacjach ruszą natychmiast, gdy tylko prezydent złoży podpis pod ustawą.
Jeszcze przed podpisaniem rządowej ustawy prezydent Nawrocki złożył w Sejmie własny projekt, zakładający obniżenie marż koncernów paliwowych.
Według jego wyliczeń taki mechanizm obniżyłby cenę paliwa na stacji o ponad 2 złote na litrze, czyli szybciej i głębiej niż podatek, pod którym właśnie się podpisał.
