Dr Michał Siekierka, pracownik IPN i wiceprezes stowarzyszenia upamiętniającego ofiary ukraińskiego nacjonalizmu, nie przejechał przez granicę w drodze na pogrzeb 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Na przejściu Dorohusk–Jagodzin ukraińska straż graniczna wyprosiła go z autokaru i poinformowała, że od listopada 2023 roku obowiązuje go trzyletni zakaz wjazdu, wydany na podstawie decyzji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Siekierka twierdzi, że żaden powód decyzji nie został mu podany ani przez trzy lata nie poinformowano go o jej istnieniu. Zwrócił się do polskich władz o wyjaśnienie sprawy i interwencję dyplomatyczną.
Wyproszony z autokaru. Na granicy
30 sierpnia z Lublina wyruszyły trzy autokary. Jechali nimi przede wszystkim członkowie rodzin polskich ofiar zamordowanych 83 lata wcześniej przez oddziały OUN-UPA w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Siekierka podróżował jako wiceprezes stowarzyszenia zrzeszającego rodziny ofiar. Wyjazd był wcześniej zgłoszony jako zorganizowana delegacja na uroczystość patronowaną przez polskie władze państwowe.
Na przejściu Dorohusk–Jagodzin ukraińscy pograniczni wyciągnęli go z pojazdu podczas rutynowej kontroli paszportowej. Przez ponad pół godziny przebywał w pomieszczeniu służbowym, gdzie funkcjonariusze okazywali mu paszport z wpisem o zakazie wjazdu. Komunikowali się z nim wyłącznie po ukraińsku. Dopiero po przetłumaczeniu dokumentu Siekierka ustalił, że decyzję wydano w listopadzie 2023 roku, a obowiązuje ona do 28 listopada tego roku.
Interwencja obecnego na miejscu polskiego konsula okazała się nieskuteczna. Siekierka podpisał dokument sporządzony w języku ukraińskim i wrócił do Polski.
Jechał pochować 55 zamordowanych, wśród nich 26 dzieci
Pogrzeb, na który Siekierka nie dotarł, był jednym z najważniejszych wydarzeń wołyńskich tego roku. W miejscu dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka, gdzie pola i lasy zastąpiły polskie zabudowania zrównane z ziemią w sierpniu 1943 roku, od 13 lipca do 7 sierpnia prowadzono ekshumacje. Prace prowadziły trzy zespoły. Pracownicy IPN i specjaliści firmy „Wołyńskie Starożytności” współpracowali z sądowym medykiem z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, łącznie przebadali trzy lokalizacje ujawnione podczas wiosennych prac poszukiwawczych.
Ekshumowano szczątki 55 osób, w tym 26 dzieci. Spośród odnalezionych dzieci większość nie ukończyła 12. roku życia, a najmłodsze miały zaledwie kilka miesięcy. Na większości szkieletów widoczne były obrażenia tylnej części czaszki. Przy ofiarach znaleziono ponad 300 przedmiotów osobistych, medaliki i krzyżyki. Ciała były pogrzebane bez trumien, w przypadkowych pozycjach, w kilku warstwach, co zgodne jest z relacjami świadków opisujących egzekucję w stodole i wrzucanie ciał bezpośrednio do wykopu.
30 sierpnia tego roku, w 83. rocznicę napadu UPA na obie miejscowości, szczątki te spoczęły w kwaterze ofiar na cmentarzu w Ostrówkach.
Kim jest dr Michał Siekierka
Siekierka pracuje w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych IPN we Wrocławiu, gdzie dokumentuje zbrodnie ukraińskich nacjonalistów. Jest wiceprezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, działającego nieprzerwanie od 1991 roku. Stowarzyszenie prowadziło przez ponad trzy dekady prace dokumentacyjne, zbierało relacje ocalałych i rodzin ofiar, organizowało konferencje naukowe i pielgrzymki na Kresy. Za tę działalność zostało uhonorowane Nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej przyznawaną przez IPN.
Siekierka prowadzi społeczne archiwum kresowe, wydaje czasopismo „Na Rubieży” poświęcone zbrodni wołyńskiej i regularnie wygłasza wykłady akademickie. Jego działalność jest kontynuacją pracy dziadka, który był ocalałym z ukraińskiego ludobójstwa. Jak sam podkreśla, żaden polski organ nigdy nie zgłaszał mu zastrzeżeń do jego działalności naukowej i publicystycznej, a po stronie ukraińskiej nie były mu znane żadne formalne zarzuty ani postępowania.
Decyzja SBU bez powodów. Nie jest pierwszy
SBU nie podała żadnego uzasadnienia wydanego zakazu. Siekierka twierdzi, że przez trzy lata nie miał żadnej wiedzy o decyzji, nie poinformowały go o niej polskie służby ani organy państwowe. Nie postawiono mu zarzutów w żadnym państwie.
Nie jest jedyną osobą związaną z upamiętnianiem ofiar Wołynia, która natknęła się na ten problem. Zakaz wjazdu na Ukrainę obejmował wcześniej śp. ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, jednego z najważniejszych głosów w sprawie Zbrodni Wołyńskiej w Polsce. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, który zorganizował konferencję prasową w tej sprawie, wskazał, że SBU prowadzi listę osób z zakazem wjazdu, o której strona polska nie ma wiedzy, a osoby figurujące na tej liście dowiadują się o niej dopiero na granicy.
Bosak zwrócił uwagę na dysproporcję, bo Polska stosuje ruch bezwizowy dla Ukraińców, a Ukraina zakazuje wjazdu wybranym polskim obywatelom zajmującym się upamiętnianiem ofiar ludobójstwa.
Polskie władze bez odpowiedzi. Siekierka żąda reakcji
W oświadczeniu opublikowanym po powrocie Siekierka sformułował wobec polskich władz konkretne oczekiwania. Domaga się od Ministerstwa Spraw Zagranicznych wystąpienia do strony ukraińskiej o podanie przyczyn i podstawy prawnej zakazu. Wnosi o sprawdzenie, czy podobne decyzje wydawano wobec innych polskich obywateli, i o stworzenie mechanizmu, który pozwoli Polakom dowiedzieć się o ewentualnym zakazie wjazdu przed wyjazdem, a nie dopiero na granicy.
Na konferencji prasowej Konfederacji w Sejmie wicemarszałek Bosak ocenił, że MSZ „w sposób skandaliczny milczy” w tej sprawie. Żadna oficjalna reakcja polskiego ministerstwa nie pojawiła się od momentu nagłośnienia incydentu.
Siekierka zaznacza, że nie kwestionuje prawa Ukrainy do odmowy wjazdu osobom zagrażającym bezpieczeństwu państwa. Pyta jednak, jaki czyn, kiedy i w jakich okolicznościach miałby uzasadniać tak daleko idące ograniczenie wobec kogoś, kto dokumentuje ludobójstwo i odwiedza groby polskich ofiar.
