Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek 12 lutego 2026 roku ustawę o tzw. języku śląskim – to już drugi raz w tej kadencji Sejmu i dziewiąta nieudana próba nadania godce statusu języka regionalnego. Prezydent podkreślił, że mowa śląska jest dialektem języka polskiego, a „faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie”. Jeszcze przed ogłoszeniem weta posłowie PiS złożyli alternatywny projekt traktujący godkę jako etnolekt języka polskiego.
Dziewiąte „nie” dla tzw. języka śląskiego. Prezydent zawetował ustawę
12 lutego 2026 roku prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę przyjętą 9 stycznia przez Sejm większością 237 głosów (przeciw było 213 posłów, 4 wstrzymało się). Senat poparł ją 21 stycznia, ale decyzją prezydenta ustawa nie wejdzie w życie.
Historia legislacyjnych prób nadania godce statusu języka regionalnego sięga 2007 roku. Łącznie było już dziewięć takich inicjatyw, wszystkie skończyły się niepowodzeniem. W 2014 roku pod projektem obywatelskim zebrano 140 tysięcy podpisów, jednak ustawa również nie została uchwalona. Według spisu powszechnego z 2021 roku używanie tzw. języka śląskiego zadeklarowało 467 145 osób, co stanowi spadek w porównaniu z poprzednim spisem z 2011 roku, gdy liczba ta wynosiła 529 377 osób deklarujących posługiwanie się tą mową.
„Faktów naukowych nie ustala się głosowaniem”. Prezydent: godka to dialekt języka polskiego
„Faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie”, oświadczył prezydent Karol Nawrocki podczas ogłaszania weta. Podkreślił, że eksperci i językoznawcy wskazują na to, że mowa śląska jest dialektem języka polskiego, a nie odrębnym językiem zasługującym na status języka regionalnego. Prezydent zaznaczył jednak, że szanuje śląską tradycję i kulturę.
„Szanuję bardzo cenne tradycje i kulturę Śląska. Jest ona integralną częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej”, powiedział prezydent, dodając że „jako prezydent Rzeczypospolitej nie zgodzę się na rozwiązania, które mogą budować sztuczne podziały w naszej narodowej wspólnocie”. Nawrocki porównał godkę do innych regionalnych odmian polszczyzny, wskazując na dialekt małopolski, wielkopolski czy mazowiecki, które również mają swoje charakterystyczne cechy, ale nie są traktowane jako odrębne języki.
Prezydent zapowiedział jednocześnie, że jest gotów podpisać ustawę o wsparciu kultury śląskiej – taką, która umożliwi finansowanie nauki gwary jako zajęć dodatkowych w szkołach, prowadzenie badań naukowych oraz wspieranie śląskich tradycji bez nadawania im statusu odrębnego języka. „Taką ustawę podpiszę, bo chcę realnie wspierać tradycję, kulturę i badania naukowe”, dodał. W jego ocenie to właściwe podejście, które wspiera regionalną tożsamość, nie podważając jedności narodowej.
Co zakładała zawetowana ustawa o tzw. języku śląskim?
Zawetowana ustawa miała wprowadzić godkę śląską jako drugi język regionalny w Polsce – obok kaszubskiego, który ten status posiada od 2005 roku. Zgodnie z projektem, tzw. język śląski otrzymałby ochronę prawną analogiczną do tej, jaką cieszy się kaszubszczyzna.
Ustawa przewidywała wprowadzenie nauki godki w przedszkolach i szkołach jako przedmiotu fakultatywnego na wniosek rodziców. Gminy, w których co najmniej 20 procent mieszkańców używa tej mowy, mogłyby wprowadzać dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic. Ustawa zakładała także powołanie dwóch przedstawicieli tzw. języka śląskiego w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz utworzenie mechanizmów dofinansowania organizacji pozarządowych zajmujących się promocją i ochroną godki.
Projekt autorstwa Koalicji Obywatelskiej był najbardziej zaawansowaną legislacyjnie próbą nadania godce statusu języka regionalnego. Wcześniejsze projekty z lat 2007, 2010, 2012, 2014, 2018, 2020, 2023 i 2024 roku kończyły się porażką na różnych etapach procedowania.
Poprzedni prezydent Andrzej Duda zawetował podobną ustawę w marcu 2024 roku, powołując się na opinię Rady Języka Polskiego z 2011 roku, która uznała godkę za dialekt języka polskiego, a nie odrębny język.
PiS z alternatywą: godka jako część języka polskiego, nie odrębny język
Jeszcze przed ogłoszeniem weta posłowie PiS złożyli własny projekt ustawy dotyczący godki śląskiej. W przeciwieństwie do inicjatywy KO, projekt PiS nie traktuje godki jako odrębnego języka regionalnego, lecz jako etnolekt języka polskiego. Projekt zakłada włączenie zapisów o godce do ustawy o języku polskim, co ma podkreślać jej polskość.
Poseł Marek Wesoły, autor projektu PiS, podkreślił, że „godka śląska jest częścią polskości, śląskość to polskość”. W uzasadnieniu projektu napisano, że „zróżnicowanie regionalne jest naturalną i trwałą cechą każdego języka narodowego”, a „dialekty i gwary są żywym świadectwem historii języka, migracji ludności oraz przemian społecznych”. Projekt PiS przewiduje finansowanie organizacji pozarządowych zajmujących się gwarą śląską, możliwość prowadzenia nauki godki w szkołach jako zajęć fakultatywnych, a także wspieranie badań naukowych nad regionalną kulturą.
Kluczowa różnica między projektami KO i PiS polega na tym, że ten pierwszy traktuje godkę jako język regionalny (zgodnie z definicją z Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych), podczas gdy drugi uznaje ją za część języka polskiego, niewymagającą odrębnego statusu prawnego. W praktyce obie inicjatywy przewidują podobne mechanizmy wsparcia – finansowanie NGO-sów, naukę w szkołach, dwujęzyczne tablice – jednak podejście PiS ma charakter zdecydowanie bardziej integracyjny niż separatystyczny.
Historia walki o status „języka regionalnego”: autonomiści, RAŚ i Ślązakowcy
Inicjatywa nadania godce śląskiej statusu języka regionalnego od początku była popierana głównie przez środowiska autonomistyczne i organizacje, które dążą do podkreślania „odrębności etnicznej” Śląska. Najważniejszym z tych ugrupowań jest Ruch Autonomii Śląska (RAŚ), założony w styczniu 1990 roku, którego głównym celem jest utworzenie autonomicznego lub nawet niepodległego regionu w historycznych granicach Górnego Śląska.
RAŚ odżegnuje się oficjalnie od poglądów separatystycznych, twierdząc, że szeroka autonomia w ramach Rzeczypospolitej Polskiej jest najkorzystniejszą formą funkcjonowania dla Śląska. W praktyce jednak organizacja konsekwentnie wspiera wszystkie inicjatywy mające na celu podkreślanie odrębności narodowej Ślązaków – od spisowych deklaracji narodowości śląskiej, przez działania na rzecz uznania godki za język regionalny, po próby tworzenia partii politycznych. W wyborach do Sejmu w 1991 roku RAŚ uzyskał 2 mandaty poselskie, a w kolejnych latach działacze tego ruchu startowali z list różnych ugrupowań – od PO przez PSL po Koalicję Obywatelską.
Najbardziej widocznym sukcesem RAŚ była agitacja przed spisem powszechnym w 2002 roku prowadzona pod hasłem „Masz prawo zadeklarować narodowość śląską”. W spisie narodowość śląską zadeklarowało ponad 173 tysiące osób. W kolejnym spisie z 2011 roku liczba ta wzrosła do niemal 850 tysięcy, co wywołało kontrowersje i dyskusje o tym, czy deklaracje te wynikają z autentycznego poczucia odrębności, czy są efektem agitacji politycznej. W najnowszym spisie z 2021 roku narodowość śląską zadeklarowało 596 224 osoby.
Koncepcja odrębności śląskiej ma jednak korzenie historyczne sięgające okresu powstań śląskich w latach 1919-1921. Po I wojnie światowej na Górnym Śląsku ukształtowały się trzy konkurencyjne obozy: niemiecki, polski oraz zwolennicy niepodległego państwa górnośląskiego. Ten ostatni reprezentował Związek Górnoślązaków założony w styczniu 1919 roku przez braci Tomasza i Jana Reginków oraz Ewalda Latacza, który pod hasłem „Górny Śląsk dla Górnoślązaków” domagał się utworzenia niepodległego „Wolnego Państwa Górnośląskiego” na wzór Szwajcarii. Zwolennicy Związku – określani jako Ślązakowcy – byli oskarżani przez polski obóz narodowy o działanie de facto na rzecz Niemiec, choć ostatecznie bracia Reginkowie przeszli do obozu Korfantego gdy zobaczyli, że w plebiscycie nie będzie trzeciej opcji.
W plebiscycie z 20 marca 1921 roku, który miał zdecydować o przynależności państwowej Górnego Śląska, wyborcy mogli opowiedzieć się tylko za Polską lub Niemcami – trzeciej opcji (niepodległego państwa) nie było. Za Niemcami głosowało 707 605 osób (59,4 procent), za Polską 479 359 osób (40,3 procent). Za Niemcami głosowali głównie mieszkańcy większych miast oraz około 40 procent osób polskojęzycznych, dla których argumentem był wyższy poziom życia i rozwój gospodarczy po stronie niemieckiej. Po podziale Górnego Śląska między Polskę i Niemcy w 1922 roku ci Ślązacy, którzy opowiedzieli się za Niemcami, pozostali lojalni wobec Rzeszy – ich potomkowie również często identyfikują się jako Ślązacy narodowości Śląskiej. Przez „polskich Ślązaków” określani są jednak jako Ślązakowcy, co ma podkreślać ich odrębność zarówno od polskości jak i większości klikumilonowej grupy Ślązaków .
Współczesny separatyzm śląski to jednak zjawisko głównie z przełomu XX i XXI wieku. Ruch Autonomii Śląska powstał w styczniu 1990 roku, a jego celem jest utworzenie autonomicznego regionu w historycznych granicach Górnego Śląska. Krytycy RAŚ i podobnych organizacji wskazują na historyczne analogie, oskarżając autonomistów o próby „zwijania polskości” i budowania sztucznych podziałów. Ruch Obywatelski Polski Śląsk (ROPŚ), założony w 1997 roku jako „spontaniczna reakcja Ślązaków na próby podważenia polskości Górnego Śląska”, konsekwentnie sprzeciwia się inicjatywom RAŚ, w tym ustawie o tzw. języku śląskim. Według ROPŚ „Górny Śląsk jest i pozostanie polski”, a próby nadania godce statusu języka regionalnego to element szerszej strategii mającej na celu osłabienie więzi Śląska z resztą Polski.
Czy Sejm odrzuci weto? Matematyka nie działa na korzyść koalicji
Zgodnie z Konstytucją RP Sejm może odrzucić weto prezydenta większością trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Oznacza to, że potrzebne jest 276 głosów spośród 460 posłów. Koalicja rządząca dysponuje jednak tylko 247 mandatami, co czyni odrzucenie weta niemożliwym bez poparcia opozycji.
Prawdopodobieństwo, że posłowie PiS lub Konfederacji poprą odrzucenie weta, jest znikome – szczególnie w sytuacji, gdy sam PiS złożył alternatywny projekt traktujący godkę jako część języka polskiego, a nie odrębny język regionalny. W praktyce oznacza to, że ustawa o tzw. języku śląskim nie wejdzie w życie w obecnej kadencji Sejmu.
Prezydent Nawrocki zapowiedział jednocześnie, że jest gotów podpisać ustawę o wsparciu kultury śląskiej – taką, która nie nadawałaby godce statusu języka regionalnego, ale umożliwiała finansowanie jej nauki jako zajęć dodatkowych, wspieranie badań naukowych i promocję tradycji regionalnych. Taka ustawa mogłaby być kompromisem między zwolennikami ochrony dziedzictwa śląskiego a przeciwnikami nadawania godce statusu odrębnego języka. Pytanie, czy koalicja rządząca zdecyduje się na takie rozwiązanie, czy będzie konsekwentnie dążyć do uznania tzw. języka śląskiego za język regionalny, pozostaje otwarte.
