Mieszkańcy Tychów zagłosowali i w Parku Niedźwiadków stanie automatyczna toaleta publiczna. 1415 głosujących wybrało ten projekt spośród zadań ogólnomiejskich Budżetu Obywatelskiego na rok 2026, a szacowany koszt całości wynosi 500 tys. zł. Brzmi jak czysta formalność? W Warszawie podobna historia trwała cztery lata, a jej finał był lepszym materiałem na kabaret niż na artykuł o infrastrukturze miejskiej. Pytanie, czy Tychy pójdą własną drogą, czy też Park Niedźwiadków doczeka się swojej wersji najsłynniejszego szaletu w Polsce.
500 tys. zł na automatyczną toaletę – co miasto planuje wybudować?
Pod koniec lutego 2026 roku Wydział Innowacji i Inwestycji Urzędu Miasta Tychy ogłosił przetarg na wyłonienie wykonawcy dokumentacji projektowej. Na sam projekt przeznaczono do 50 tys. zł z całościowego budżetu 500 tys. zł. Jak poinformowała Małgorzata Wawak, rzecznik prasowa UM Tychy, decyzję o przetargu poprzedziło rozeznanie rynku, które wykazało brak możliwości wyboru wykonawcy z pominięciem formalnej procedury.
Toaleta stanie przy skrzyżowaniu Alei Bielskiej z Aleją Niepodległości – na zadrzewionej działce przy południowym ogrodzeniu stacji transformatorowej. Ma być automatyczna, czyli tego samego typu co ta, która wiosną 2024 roku pojawiła się w warszawskim Parku Skaryszewskim. Wykonawcę robót budowlanych miasto planuje wybrać w odrębnym postępowaniu przetargowym, którego rozstrzygnięcie zaplanowano na połowę 2026 roku.
Warszawa jako przestroga: cztery lata, 650 tys. zł i ścieżka z wiórów
Mieszkańcy Pragi-Południe wybrali projekt toalety publicznej w Parku Skaryszewskim w ramach Budżetu Obywatelskiego już w 2020 roku – łącznie oddało na niego głos 3472 osoby. Realizacja miała nastąpić w 2021 roku, a ostatecznie szalet udostępniono użytkownikom 31 grudnia 2024 roku. Zanim do tego doszło, projekt przeszedł przez labirynt urzędowych procedur: wymagał konsultacji z Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, Zarządem Dróg Miejskich i lokalną spółdzielnią mieszkaniową. Dopiero w 2022 roku rozstrzygnięto przetarg i wyłoniono firmę Hamster Polska Sp. z o.o. jako wykonawcę.
Budynek stanął w marcu 2024 roku, jednak przez kolejne dziewięć miesięcy pozostawał wygrodzony metalowymi przęsłami i nieużywany, bo brakowało przyłącza energetycznego od firmy Stoen Operator. Gdy szalet wreszcie otwarto, do skorzystania z niego trzeba było brnąć przez rozmokły teren, bo nie wybudowano dojścia. Zarząd Zieleni m.st. Warszawy rozwiązał problem tymczasowo, wysypując ścieżkę z drewnianych zrębków, a droga natychmiast otrzymała od internautów nazwę Via Trocina lub Aleja Trzaskowskiego. Koszt całości wyniósł 647–650 tys. zł, co komentatorzy w sieci szybko porównali do ceny kawalerki.
„Toaleta im. Rafała Trzaskowskiego” – jak budżet obywatelski zamienia się w mema
Na Mapach Google szybko pojawiła się pozycja Toaleta Miejska im. Rafała Trzaskowskiego, zbierając w ciągu kilku godzin setki opinii – niemal wyłącznie kpiarskich. Internauci określali obiekt mianem „symbolu marnotrawstwa”, a hashtag #SzaletRafała przewinął się przez serwis X wielokrotnie. Wpis zniknął z map po interwencji, jednak sam szalet stoi i funkcjonuje, z tą różnicą, że dojście zostało utwardzone dopiero kilka tygodni po otwarciu.
Co sprawiło, że stosunkowo prosta inwestycja stała się ogólnopolskim tematem? Przede wszystkim dysproporcja między nakładami a efektem: jednostanowiskowy budynek z metalowym sedesem, umywalką i lusterkiem za 650 tys. zł w parku, który od 1973 roku figuruje w rejestrze zabytków. Ten właśnie status generował każdorazowo nowe uzgodnienia i przedłużał każdy etap realizacji. Budowa trwała w sumie ponad cztery lata, licząc od wygranej w głosowaniu do otwarcia.
Tychy kontra Warszawa: 500 tys. zł i park bez statusu zabytku – szansa na lepszy wynik?
Tyska inwestycja startuje z korzystniejszej pozycji. Park Niedźwiadków nie jest wpisany do rejestru zabytków, co oznacza brak konieczności uzyskiwania zgód od konserwatora – ten wymóg najbardziej wydłużył harmonogram w Warszawie. Wybrana lokalizacja przy stacji transformatorowej sugeruje bliskie sąsiedztwo istniejącej infrastruktury technicznej, choć kwestia przyłączy ostatecznie weryfikuje się dopiero w toku budowy.
Kwota 500 tys. zł jest o 150 tys. zł niższa od warszawskiej, jednak różnica może być złudna. Koszty materiałów i robocizny w budownictwie wzrosły od 2020 roku o kilkadziesiąt procent, a tyska inwestycja rusza kilka lat później. Harmonogram zakłada rozstrzygnięcie przetargu budowlanego w połowie 2026 roku, co daje realną szansę na zakończenie prac przed końcem roku, jeśli przyłącza uda się sfinalizować sprawnie. Jeśli nie, w Tychach może rozegrać się podobna saga z zamkniętym pawilonem pośrodku parku.
Maciej Gramatyka i Park Niedźwiadków – czy Tychy zechcą mieć swojego patrona toalety?
Internetowy żart z imieniem Rafała Trzaskowskiego przy warszawskiej toalecie trafił na podatny grunt, bo sama inwestycja długo dostarczała powodów do ironii. Jeśli tyska toaleta również stanie się tematem mniej pochlebnych komentarzy, a ryzyko zawsze istnieje przy projektach z budżetów obywatelskich, których realizacja się przedłuża a wynik rozczarowuje, internauci mają gotowy szablon do zastosowania. Czy Park Niedźwiadków doczeka się szaletu imienia Macieja Gramatyki, zależy wyłącznie od tempa i jakości tej realizacji.
Na razie przetarg trwa, dokumentacja powstaje, a 1415 mieszkańców, którzy naprawdę zagłosowali za tym projektem, czeka na toaletę, której Park Niedźwiadków rzeczywiście nie ma. Pytanie o wykonanie pozostaje otwarte co najmniej do momentu, gdy wyłoniony zostanie wykonawca budowlany i poznamy szczegóły projektu. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy tyska automatyczna toaleta za 500 tys. zł okaże się sprawną infrastrukturą, czy kolejnym materiałem do memów.
