Michał Gramatyka jest obecnie wiceministrem cyfryzacji, prominentnym działaczem Polski 2050 oraz tym bardziej znanym z rodzeństwa Gramatyków. Jego brat Maciej od listopada 2024 roku sprawuje urząd prezydenta Tychów. Obaj rozpoczynali kariery w Platformie Obywatelskiej, obaj przez lata współpracowali w śląskich strukturach samorządowych. Michał przeniósł się później do Polski 2050, gdzie stał się symbolem partyjnych ambicji związanych z cyfrową modernizacją państwa. Ugrupowanie forsowało bowiem projekt głosowania przez internet w wyborach powszechnych, składając nawet w 2024 roku projekt nowelizacji Kodeksu Wyborczego. Przed wdrożeniem tej wizji partia przeprowadziła wewnętrzne wybory online przewodniczącego z udziałem raptem 800 członków, który zakończył się spektakularną katastrofą.
Cyfrowa rewolucja zakończyła się na formularzu Google
Głosowanie na nowego przewodniczącego Polskiej 2050 trwało od godziny 9 do 15 w poniedziałek 13 stycznia 2026 roku. Do drugiej tury stanęły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Henning-Kloska. Około 800 członków partii miało zadecydować o przyszłości ugrupowania.
„Doszło do poważnych problemów technicznych i głosowanie zostało zakończone przedwcześnie” – brzmiało lakoniczne oświadczenie partii. Wyniki miały być znane w poniedziałkowy wieczór. Zamiast tego rozpoczęło się długie liczenie głosów, które trwa do dziś. Partia nie ujawniła dokładnej natury awarii, ale sami działacze dostarczyli kluczowej informacji – głosowanie przeprowadzono za pomocą popularnego narzędzia do tworzenia ankiet i formularzy online, dostępnego dla każdego użytkownika internetu. Pozwoliło to internetowym śmieszkom zagłosować kilkadziesiąt tysięcy razy.
Ryszard Petru, który odpadł w pierwszej turze, nagrał film instruktażowy pokazujący proces głosowania. System zawieszał się, nie reagował od razu na polecenia, ale w końcu pozwalał oddać głos. To wszystko działo się w warunkach kontrolowanych, przy niewielkim obciążeniu. Gdy do głosowania przystąpiła cała (800 osób!!) uprawniiona grupa członków partii, infrastruktura się załamała.
Nikt nie uwierzy w wyniki ogłoszone po kilkudniowym liczeniu głosów online. W przestrzeni publicznej bowiem nadal funkcjonują ludzie twierdzący, że ostatnie wybory prezydenckie były sfałszowane z powodu „błędów w liczeniu”. Teraz Polska 2050 dała im argument na tacy – jeśli partia mówiąca o cyfryzacji nie potrafi policzyć głosów 800 osób przez kilka dni, jak można ufać jakimkolwiek elektronicznym systemom wyborczym?
Wiceminister z Tychów był cyfrową twarzą partii – teraz próbuje gasić pożar
Michał Gramatyka pełni funkcję sekretarza stanu w ministerstwie cyfryzacji od grudnia 2023 roku. Jednocześnie jest szefem śląskich struktur Polskiej 2050 i działaczem partii od jej powstania. To właśnie on odpowiadał za budowanie wizerunku ugrupowania jako nowoczesnego i otwartego na technologie.
Po awarii systemu Gramatyka wydał oświadczenie próbujące ratować sytuację, ale bez konkretów technicznych. Jako wiceminister odpowiedzialny między innymi za cyfrową transformację państwa, powinien rozumieć zasady bezpieczeństwa systemów informatycznych. Tymczasem partia, którą reprezentuje, wybrała rozwiązanie amatorskie – darmowy formularz online zamiast profesjonalnego systemu głosowania z odpowiednimi zabezpieczeniami.
Gramatyka ma 41 lat, pochodzi z Tychów i przez lata budował karierę polityczną na Śląsku. Rozpoczynał w Platformie Obywatelskiej, gdzie w latach 2010-2018 pełnił funkcję wicemarszałka województwa śląskiego. W 2019 roku przeszedł do Polskiej 2050 Szymona Hołowni. Kierował kampanią wyborczą Hołowni w 2020 roku, a po wyborach parlamentarnych w 2023 objął stanowisko w ministerstwie cyfryzacji.
Kontrast między obietnicami a rzeczywistością jest druzgocący. Człowiek kierujący ministerstwem odpowiedzialnym za cyfryzację kraju nie zapewnił podstawowej infrastruktury dla głosowania w swojej własnej partii. Używanie darmowego narzędzia do ankiet to poziom szkolnego samorządu uczniowskiego, nie ogólnopolskiej partii politycznej aspirującej do roli modernizatora państwa.
Obiecywali głosowanie przez internet milionom, oblali test na 800 osobach
W 2024 roku Polska 2050 złożyła projekt nowelizacji Kodeksu Wyborczego przewidujący możliwość głosowania przez internet w wyborach powszechnych. Projekt zakładał wykorzystanie nowoczesnych technologii, w tym elektronicznej platformy umożliwiającej udzielanie poparcia kandydatom. Partia argumentowała, że głosowanie online zwiększy frekwencję, ułatwi udział w wyborach osobom starszym i niepełnosprawnym, a także Polakom mieszkającym za granicą.
System miał objąć miliony wyborców. W Polsce uprawnionych do głosowania jest około 29 milionów obywateli. Skala przedsięwzięcia wymagałaby infrastruktury zabezpieczonej przed atakami hakerskimi, gwarantującej tajność głosowania i uniemożliwiającej manipulacje. Koszty takiego systemu sięgałyby setek milionów złotych, a sam proces wdrożenia trwałby lata.
Gdyby głosowanie powszechne przez internet okazało się równie awaryjne jak wewnętrzne wybory Polskiej 2050, skutki byłyby katastrofalne. Podważenie wiarygodności wyników wyborów parlamentarnych lub prezydenckich groziłoby nienotowanym wcześniej kryzysem konstytucyjnym.
Porażka Polskiej 2050 zakończy na lata poważną dyskusję o wprowadzeniu głosowania przez internet w Polsce. Żadna partia nie odważy się forsować tego rozwiązania, gdy w pamięci wyborców pozostanie obraz żenady i kpin z ugrupowania mówiącego o cyfryzacji, które nie poradziło sobie z grupą porównywalną do uczniów jednego dużego liceum. Wkład Polskiej 2050 w rozwój demokracji cyfrowej jest zatem odwrotny od zamierzonego – zamiast przybliżać głosowanie online, skutecznie je oddalili i skompromitowali.
Partia centrum z datą ważności – historia się powtarza
Polska 2050 powstała jako formacja centrowa obiecująca świeżość i wygaszenie politycznego sporu. To schemat powtarzający się w polskiej polityce od lat. Co cztery lata wyborcy szukają partii „trzeciej drogi”, która rzekomo zaoferuje coś między „skłóconymi blokami”. Nie przeszkadza im, że w szeregach takich ugrupowań znajdują się politycy od lat obecni w parlamencie.
Przeżywalność takich projektów wynosi około jednej kadencji. Polska 2050 razem z PSL poszła do wyborów parlamentarnych w 2023 roku jako Trzecia Droga. Minęły dwa lata i partie rozeszły się na skutek klęski wyborczej Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich. W Polskiej 2050 rozpoczęła się wojna o władzę między frakcjami reprezentowanymi przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Henning-Kloskę.
Pełczyńska-Nałęcz zyskała rozgłos jako minister funduszy i polityki regionalnej krytykująca deweloperów. Henning-Kloska obiecuje „liberalizm z ludzką twarzą”, formułę równie mglistą jak wcześniejsze hasła partii. Obie kandydatki uzyskały najwięcej głosów w pierwszej turze, ale druga tura zamiast wyłonić zwycięzcę, zamieniła się w farsę techniczną.
Nikt w tej partii nie spodziewał się, że to właśnie awaria systemu głosowania stanie się symbolem końca projektu politycznego. Polska 2050 miała udowodnić, że polska polityka może być nowoczesna, sprawna, oparta na technologii. Zamiast tego pokazała, że nie różni się niczym od poprzedników – taka sama niekompetencja, tylko opakowana w świeższe hasła.
